hej,
no i dopadło mnie... zaniemówiłam z bólu gardła. Maks w nocy się budził z powodu zatkanego nosa, teraz smarka i kicha cały czas. Ale bardzo kochany jest, pomagał gotować zupę - najpierw po kolei przynosił jarzyny, potem mył, potem razem tarliśmy je robotem ( to było najfajniejsze, Maks obsługiwał robota), potem wlewał do gara wodę, sypał sól.
Ollena - Maks też w takiej fazie przytulankowej, głaszcze, przytula, wiesza się na szyi - słodkie to bardzo. A, zapomniałam napisać - fajne to przebranie Patryka. Tak to powinno wyglądać, a nie szycie kostiumów dla dzieci na zamówienie u krwacowej
Majuska - a wiesz, jak śmiesznie? Moja siostra dostała propozycję pracy w salonie groomerskim, a zaraz potem wetka jej kotów zaproponowała, że chętnie ją sobie wyszkoli na asystentkę. No i teraz ora i labora prawie tak jak Ty, a zamiast wolontariatu w przytulisku działa w fundacji która wyłapuje uliczne koty, sterylizuje, leczy i szuka domów.
A ragdolle są świetne.
Misia - stosowne wyrazy i miłego zalegania. A co do sandałków -proszę, pamiętaj o mnie takoż w tym sezonie, tamte jeszcze się noszą po domu, ale już na styk są...