Witaj,
Nas dotyczy podobny problem, mamy już na szczęście synka, ale kiedz nasz szkrab miał 4 miesiące mój mąż zachorował na białaczkę, przeszedł wiele chemioterapii, w tym bardzo ciężką przed przeszczepem szpiku - lekarze uprzedzali go że wpłynie to na jego płodność negatywnie, natomiast nie wyrażali się o tym w sposób definitywny - wszystko będzie zależeć od badań nasienia i takie też doradzam wam zrobić przed podjęciem prób ponownego zajscia w ciążę. Bardzo ważne są badania cytogenetyczne nasienia. My na pewno się nie poddamy bez walki. Czytalam gdzies, ze gownie naswietlania powoduja bezpolodnosc i w tym nasza nadzieja, bo maz ich nie mial.
Glownym problemem jest w Polsce to ze nie proponuje sie ani nawet nie wspomina sie mezczyznom przed chemia o mozliwosci zdeponowania nasienia.
Wiem tez ze sa przypadki porodow wsrod pacjentek po przeszczsepach szpiku a jak wiadomo kobiecie dana jest z gory okreslona liczbe komorek jajowych, a u mezczyzny stale sie plemniki produkuja. Generalnie im dalej od chemii tym lepiej.
Powodzenia i zdrowia zycze.
Dodam ze przed urodzeniem naszego synka mialam rowniez 2 poronienia. Nigdy nie wolno sie poddac, ani tracic nadzieii.