przez prawie całą ciążę powtarzałam, że najbardziej mnie urządza urodzić minimum dzień po terminie

(bo jak już wspominałam pechowo się złożyło, że termin zakończenia stażu pokrył mi się idealnie z terminem porodu).
Córcia grzeczna i widać zdyscyplinowana bo posłuchała Mamy i grzecznie siedziała w brzuszku

ot taka nasza niepisana umowa

grunt to porozumienie międzypokoleniowe, hehe
zjadłam śniadanie, naszykowałam sobie kanapkę (ponoć przydaje się po porodzie), podlałam kwiatki na balkonie, umyłam włosy, pooglądałam TV, naładowałam telefon, co by tu jeszcze porobić? skurcze co 7-9 min czasami dość mocno bolesne
w sumie jak planować to już na maxa, nie? mężu wróci do domu z pracy dopiero koło 14.30 a poza tym o 13.54 kończy się na Allegro ważna aukcja dla mnie, którą mam zamiar wygrać

no więc jeszcze trochę tu z Wami pobędę ;-)
(p.s chyba mam głupawkę





)