Ludzik
Fanka BB :)
Cyntia daj spokój sobie teraz z rozwiązywaniem problemów rodzinnych, wydaje mi się, że jak urodzi się mały u Was wszystko się poukłada to wtedy, pojedziesz z wnuczkiem i jakoś może wtedy się ułoży. A swoją drogą dziwne to, że Twoja mam tak się zachowuje, trochę to dziecinne - a ta zmiana telefonu?? co TY nie znałaś go??
Ale z tymi rodzicami to bywa dziwnie. Mój M ostatnio się wkurzył, bo okazało się, ze jego rodzice byli w PZ i do nas nawet nie wstąpili, bo nie było czasu - nigdy nie ma czasu - nie pamiętam kiedy u Nas byli. Podejrzewam, że przyjadą do Nas raz zobaczyć Zosię, zaraz po powrocie ze szpitala, a potem będą mieć pretensje, że przyjeżdżamy tak rzadko i tak w kółko będzie.
W ogóle to zazdroszczę tym dziewczynom, które są drugi raz w ciąży, bo wiedzą na co czekać z tym porodem, a dla mnie to jedna wielka niewiadoma i duży stres jednak... M zresztą też chodzi cały zestresowany - nie dość, że w pracy zamieszanie, to jeszcze moje niby skurcze.
Ale z tymi rodzicami to bywa dziwnie. Mój M ostatnio się wkurzył, bo okazało się, ze jego rodzice byli w PZ i do nas nawet nie wstąpili, bo nie było czasu - nigdy nie ma czasu - nie pamiętam kiedy u Nas byli. Podejrzewam, że przyjadą do Nas raz zobaczyć Zosię, zaraz po powrocie ze szpitala, a potem będą mieć pretensje, że przyjeżdżamy tak rzadko i tak w kółko będzie.
W ogóle to zazdroszczę tym dziewczynom, które są drugi raz w ciąży, bo wiedzą na co czekać z tym porodem, a dla mnie to jedna wielka niewiadoma i duży stres jednak... M zresztą też chodzi cały zestresowany - nie dość, że w pracy zamieszanie, to jeszcze moje niby skurcze.
ale jakos wylecialo mi aby napisac o tym. :-/
ja się bardziej stresowałam drugim porodem bo wiedziałam co mnie czeka
jak rodziłam Kubę 7 lat temu to na chwile podłączyli mi ktg, a później gnali to na piłkę, pod prysznic, badanie i tak w kółko, teraz jak Karinkę rodziłam położyli mnie na wyro podpięli ktg i kazali czekać, raz jak był silniejszy skurcz i zanikło tętno to momentalnie był przy mnie lekarz i monitorowali puls na okrągło czy się coś złego nie dzieje
gdyby mogli siedzieliby u mnie 24h 
i tak stoimy nad tym samochodem i myślimy jak się do niego dostać? Zapasowy kluczyk wyprałam i się do niczego nie nadaje, ten awaryjny do drzwi popsuty i lipa
jedyne co mi do głowy przyszło to wziąć młotek i wybić szybę. J jeszcze kombinował żeby jakoś maskę otworzyć, wlazł pod auto i z jednej strony udało mu się otworzyć, ale z drugiej nie miał jak dojść i nie otworzył :-( następna opcja to wsunąć zgięty drut zahaczyć klamkę i otworzyć, przystąpiliśmy do działania :-) drut jest, drzwi odgięliśmy, wsunęliśmy ale się nie udało bo zahaczył o coś gdzieś pod kierownicą i ani w jedną ani w drugą stronę 
a mój pierworodny ma dziś bal w przedszkolu - owocowo-warzywny - i poszedł przebrany za cytrynę