A mnie też bolą pachwiny - niestety.
Jeśli dłużej (ok 15) postoję w jednym miejscu, to mam zapewniony ból do końca dnia, na szczęście tylko wtedy, kiedy zacznę chodzić lub stać.
Od samego chodzenia ból pachwin tak szybko mnie nie łapie (po ok godzinie).
I puchnę! Zdecydowanie puchnę, jeszcze trochę i będe musiała ściągnąć obrączkę. Nie jest to już tycie z tłuszczykiem, tylko jakaś taka gąbczasta się robię. Aż się zastanawiam, czy dla odmiany nie przystopować z piciem.
A ostatnio już tylko ustami oddycham, szczególnie, że byłam przeziębiona.
I tylko sobie wyobrażam ile świństwa przez te usta łapię.
Ps A renie można brać