Płacz na koncu nosa-znam to, łoj joj joj co za beksa była ze mnie pod koniec roku.Teraz przeszło.Wydaje mi się, ze na to miało wpływ przebywanie na L-4, teraz jak chodze do pracy na 8 godz to nie mam czasu na buczenie. Ale wiem, ze najtrudniejsze chwile przede mną, jak będzie mi cięzko to pewnie i będą nerwy i płacz. Bo jak do tej pory to jestem bardzo spokojna i wyciszona wobec innych ludzi.
Zauważyłam jednak, ze brak mi czasem cierpliwości-mam nową koleżankę w pokoju, starsza kobitka ma 53 lata i taka trochę rozciućkana, jak dla mnie za miła, próbuje dociekać i plotkować, a ja nie jestem z takich. Poza tym zaczynam się denerować jak zawraca mi gitarę swoją niewiedzą z obsługi kompa-zawsze jestem pomocna, ale teraz widzę, ze brakuje mi cierpliwości. Ale to chyba tylko do tej osoby. Widzę to u siebie i mam nadzieję, ze to mi przejdzie.Oby! Nie chcę być niekoleżeńska. A nie chcę też wszystkiego usprawiedliwiać stanem odmiennym.