SonySony – ale ten czas szybko biegnie.

Kiwisia – oj zwolniłam i to znacznie. Kombinuje jak koń pod górkę, przesuwam pacjentów, robię sobie dni wolne dodatkowe dzięki temu. Wakacje sprzyjają, że pacjentów mniej bo każdy na urlop się udaje i nie myśli o leczeniu.
Misia – przepiękna Twoja córeczka. Cudo!!! Włosy długie, gęste i ten buziaczek. Oczu nie mogę oderwać.
Aduś – oj tak. Nawet imię robocze powstało „Julka”. Dzisiaj jadąc do pracy usłyszałam od męża „a Julkę nakarmiłaś?”

Lawendowy – w razie czego to mam tarę jeszcze po babci. Stara ale jara i działa super. A tak na poważnie to u mnie non stop braki w prądzie. W dodatku mieszkam na końcu linii i spadki napięcie to u mnie norma. Już piekarnik i lodówka poszły się „kochać”, a sprzęty miały po 2-3 lata.
Trzcinka – piękne imię. Podobają mi się takie imiona, które w wersji zdrobniałej pasują do dziecka, a dla dorosłej osoby brzmią ślicznie i dojrzale.
Maja – ja to jajko zniosę. Ciężko jest każdy dzień wytrzymać, tak się boję o maleństwo. Za każdą aplikacją lutki dowciapnej oglądam czy nie ma żadnych skrzepów


. Jak tylko poczuję, że wypływa resztka luteinki to biegnę sprawdzić. Trochę bzikuję, a mój mąż kazał mi zapomnieć o tym co było poprzednim razem bo teraz będzie ok i nie ma co się stresować.