Tygrysku, jest tak jak piszesz. Tzn. ja pod koniec drugiego trymestru dostałam zakaz seksowania się z małżonkiem, który ma potrwać do końca 36 tygodnia ciąży. I nawet za bardzo nie cierpiałam z tego powodu, raczej przyjęłam to z ulgą, bo z lęku o przedwczesny poród, podejrzewam, że nie czerpałabym z seksiku żadnej przyjemności. Za to za dwa tygodnie zamierzam zabrać się do "dzieła", bo nie tylko plemniczki, czy pieszczenie piersiątek, ale też orgazm mogą spowodować rozpoczęcie akcji porodowej.
Ach, mam jeszcze pytanie, macie jakiś sposób na jęczmień w oku, bo chyba coś takiego zaczyna mi się robić... Buuu.... boli...