Ogólnie dobrze, już wyzdrowiał, tylko teraz ma chyba etap wiecznej histerii...mam wrażenie, że na przymus stara się doprowadzać do sytuacji kiedy będzie mógł płakać.
Dziś ciocia mi mówiła, że jak wstał pytał się z 20 razy "gdzie mamusia?" nikt mu nie odpowiadał, starali się go zająć czymś innym, ale on uparcie w kółko swoje, w końcu ciocia powiedziała mu, że w pracy a on w ryk....jeszcze inna sytuacja, czekamy na peronie na pociąg no i on się spóźnia a Michał "gdzie ten pociąg? jak nie przyjedzie to będę płakał", mam wrażenie, że stara się wymuszać wszystko płaczem...bbbaaarrrddzzooo to męczące:-(