Witaj Aguś.Wiesz ja też tak sobie pomyślałam,że to jakieś fatum czy coś.Jeszcze z jednego się nie otrząsne a tu już coś nowego.Wiesz ja też Bozi dziękuję,że im się nic nie stało.Jednak ktoś nad nimi czuwal- ale auto do kasacji.Widziałam zdjęcia i czytałam na necie na temat wypadku i nadal jestem w szoku...T. mama też właśnie przed chwilą dzwonila bo wiedziała,że jade dzisiaj z nią do lekarza.Wczoraj dwa matołki powiedzieli lekarzowi z pogotowia,że wszystko ok.przyjechali do domu a w nocy stres puścił i zaczeły bole plecy.Dobrze,że mieli pozapinane pasy.Aguś a wiesz ja wczoraj chcialam da im Julke do pilnowania ..bo miałam robote na budowie,ale potem się rozmyśliłam i szczęście,że nie jechała z nimi.Dzisiaj rozmawialiśmy na ten temat i powiem ci,że to było tak jakby coś mnie tkneło i jej im nie dałam...