reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

Spryciula z Zuzinki! :cool2:

Co moi porabiają ? Hmm...
Amelia siedzi przy mnie na podłodze i czyta gazetę (bo ja laptopa mam tak umiejscowionego, że wszystkie pomieszczenia mam pod nadzorem :-p) Oliwier mnie nudzi, bo urwał kółko w samochodzie a teraz chce, żeby ono wróciło na miejsce...Nudził i nudził, tłumaczyłam i tłumaczyłam, gdy w końcu powiedziałam, że naprawimy jak tata wróci z pracy odpuścił :szok::-D:-D:-D:-D:-D

Chciałam tylko powiedzieć, że za niedługo pójdą spać, napiję się kawusi pyszniutkiej i zjem sobie pysznego mufinka...mniam, mniam ;-)
 
reklama
witam się szybciutko ...trzeba jakos dzieciaczkom czas zorganizowac nim dom rozniosą...
widze ze Wy tutaj takie dośc zamknięte grono stanowicie - dobrze i fajnie bo zapewne duzo się wspieracie... moze kiedys sie wtopie... ale musi być chęć poznania---sama z siebie nie będę się zalić jak mi zle i niedobrze bo za duzo pracy wkladam by co dzien powtarzac sobie ze dam rade, ze jestem silna, ze bez milosci tez mozna zyc:sorry2: teraz jest niby lepiej ale ja nie wiem czy wierze w to "lepiej"
pozdrawiam i miłego dnia
WITAJ HANA!!
My sie jeszcze nie znamy
czy zamkniete???
stale grona weszlo sie jakos w polowie zeszlego roku kolo wrzesnia
wiec juz piszemy kawalek czasu i sie znamy troche
nowe osobki bez problemu moga dolaczyc
no moze z wyjatkiem cisowianki i i je pokroju osob
chcoc grono samotnych rodzicow
moglo by sie nie rozrastac jesli chodzi o ilosc
tylko zmniejszac,bo wiadomo
smutno jak ktos zostal sam z dzieckiem
zzawsze razem lepiej
oczywiscie jak facet ma cois w glowie
a nie zglupial

bardzo podoba ni sie twoje zdanie
pod suwaczkiem z rocznica sluby:-D
rozwiesc nie jest jednak tak szybko
bo w sadzie to stoi
ja czekam juz 4 miesiace,a terminu jeszcze nie mam

Justi jkak tam male diabelki:-);-)
AGUTKA TO IDZ DO KUCHNI,BO PEWNIE COS KOMBINUJE JAK CISZA
 
Hana31 cześć!
Wszyscy jesteśmy tutaj otwarci no nowe osoby, więc wtapiaj się wtapiaj do nas :-)
Nie wiem czy mogę spytać... żyjesz z mężem czy nie? Bo mam wrażenie, że na codzień sama wychowujesz dzieci...
.
wiem jak to jest jak u nas pojawiają się nowe osoby --- a u mnie jak to jest---myslalam ze jestem szczesliwa---staralismy się o drugie dziecko - udalo się a się od początku tego roku przezywam kryzys milosci mojego meża do mnie i naszej rodziny---gadki w stylu nie wiem czy cie kocham, czy chce tego malzenstwa.... pozniej kocham cie---po miesiącu znowu slysze nie będąc bezposrednio uczestnikiem rozmowy ze jestem mu obojętna jak zeszloroczny snieg---pozniej znowu mnie kocha--- teraz znowu czulam się na swoim miejscu---bylam z dzieciakami nad morzem a po powrocie maz mowi ze się przyzwyczail jak nas nie bylo i mu dobrze bylo bo on samotnik:sorry2: teraz znowu jakies ocieplenie i nie wiem jak to będzie---mam generalnie zly czas w swoim zyciu---najgorszy---mimo iz są dzieci i mam się z czego cieszyc i byc szczesliwą to jednak obojętnośc drugiej osoby podcina skrzydla:-(---mowie sobie ze daje nam troszke czasu---niech maly podrosnie bo teraz to czasami taki mlyn w domu---maly krzyczy (bo nie umie mowic) natala go czest rozdraznia bedąc nadgorliwa siostrą----------co raz częsciej mysle ze samej bylo by mi lepiej---zobaczymy
WITAJ HANA!!
My sie jeszcze nie znamy
czy zamkniete???
stale grona weszlo sie jakos w polowie zeszlego roku kolo wrzesnia
wiec juz piszemy kawalek czasu i sie znamy troche
nowe osobki bez problemu moga dolaczyc

bardzo podoba ni sie twoje zdanie
pod suwaczkiem z rocznica sluby:-D
rozwiesc nie jest jednak tak szybko
bo w sadzie to stoi
ja czekam juz 4 miesiace,a terminu jeszcze nie mam
aga wiadomo - szkoda patrzec jak kobiety same zostają z dziecmi---czasami się zastanawiam co się dzieje z tym swiatem---przeciez te dzieci skądś się biorą zaakladam ze z milości - i co pozniej---jakas niedzisiejsza jestem....za malo czlowiek sie stara, zakladam ze faceci (choc nie wszyscy)...
a napis--- wiesz dla mnie 10 lat to juz coś, jescze w zeszlym roku myslalam o odnowie przysięgi -- z jeszcze większą miloscia w sercu na dzien dzisiejszy 10.rocznicy slubu nie obchodzę - nie chcę- chce zapomniec ten rok, wymazac go z pamięci:sorry2:

to tyle
ide mlodej cos do zjedzonka przygotowac bo zaraz do kolezanki smiga...maly spi wiec chwila wolnego
na kawke zapraszam
 
Hana przykro mi, że tak Ci się życie układa...
Mam nadzieje, że wszystko wróci do normy i Twój mąż wszystko raz na zawsze przemyśli i zrozumie. :confused:

Ja pamiętam jak odchodziłam i wracałam i tak naprawde to na dzieciakach się odbijało najbardziej, bo ja nerwowa, niezdecydowana aż w końcu przyszedł moment by powiedzieć sobie dość i teraz z tego powodu jestem bardzo szczęsliwa!:cool2::-p

Mam nadzieję, że tutaj u nas odnajdziesz wsparcie, bo wiemy co czujesz, przynajmniej możemy sobie to wyobrazić...
Życzę Ci na dzień dzisiejszy dużo uśmiechu :-)
 
Cześc mamuśki.I ja w końcu dotarłam.Cholewka cały tydzień od poniedziałku załatwiam sprawy urzędowe...Dzisiaj musiałam jechac do starostwa po dziennik budowy na centralne-najśmieszniejsze jest to,że ono jest już gotowe a oni dopiero teraz wydali mi zezwolenie.Po południu jestem umówiona z facetem który ma byc kierownikiem budowy- hehehe śmieszne te nasze przepisy.Hana kobiecinko i ty do nas się wtopisz.Mam nadzieje,że u ciebie też się wszystko jakoś poukłada- każda z nas coś tam przeszła w życiu i jakoś sobie radzi- musi...i ty sobie poradzisz.
 
normalnie nerwa mam jakiegoś...przetrzymuje malego do odpowiedniej godziny by byl padniety i sobie ladnie pospal a ta moja corka, maniaczka zamykania pokoju i wyganiania z niego malego usilnie mimo iz maly jest u siebie i spi to zamykając drzwi trzasnela i go obudzila---kuzwa poł godziny spania(tylko) a liczylam ze do 15 spokój:wściekła/y: dzis nie jest moj dzien..maly wyje-- nie ma---ma jeszcze spać ide jakies stopery do uszu:confused:---- no ale utulilam, dalam soczku i ciut ciszej ale jak sie juz wybil to nie wiem---chyba juz spania nie będzie--- no i zabawiaj pana marudnickiego do 19--- ducha mozna wyzionąć---wszystko wokolo chce i tylko chodzi i DA DA DA i za rękę by prowadzil---chyba potrzebny mi urlop od dzieci...

dzięki dziewczynki za wszystkie słowa---ja wiem ze dam radę ---tylko mnie zabija ta niepewność---to ze dizs jest dobrze a doświadczenie kaze mi czekać na coś zlego--- a to sprawia,ze nie potrafie się cieszyc...

no ale dobra dosyc smutkow
musi ze mnie zlosc zejsc
bo jestem strasznie nabuzowana przez te moje dzieciarki:baffled::tak:
ide dopic zimną kawę:sorry2:
 
reklama
dzien dobry
ja tez wkoncu dotaralam
przezent kupiony,blender, nie dokonca taki jak chcialam,ale wazne ze mam to z glowy:)

hana twoj moz poprostu musi wkoncu podjhac decyzje.
wiem ze takie niezdecydowanie i slowa nie kocham cie po tyl;u latach malzenstwa musza bolec...

u mnie bylo podobnie jak u justyna, rozstanai i powroty juz od czasu ciazy, na szczescioe nie bylo slubu..
rozstanie i podjecie ostatecznej decyzji nie bylo ,latwe, ale teraz wiem ze byla to dobra decyzja bo jestesmy z oliwka szczesliwe.
a u ciebie mam nadzieje ze dogadacie sie z mezem i bedzie ok.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry