Olu - u mnie jak kogoś zatrudniają to powinien znać angielski. Ja go nie znałam ale za to miałam inny atut - znałam ich i znałam ich wewnętrzny program na którym pracują. Małe szanse by ktoś kto z nimi nie współpracował go znam bo program z Izraela jest :-) A co do nauki angielskiego to będą trzy stopnie pierwszy dla takich jak ja (rozumiem - mówię tylko po pijaku :-)) drugi dla sprzedawców i trzeci ukierunkowany biznesowo-księgowo-prawniczy :-)
J@god@ - masz rację, zniknęłam - ale czemu to nie mam pojęcia :-)