reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

masakra jakas... oddalam mu samochod, klucze do mieszkania ... i widzimy sie w sadzie na pierwszej sprawie o alimenty (jak sie maly juz urodzi)...
tylko, ze ja sama nie mam gdzie mieszkac, chociaz mam swoje mieszkanie. moje rzeczy sa u niego, rzeczy dziecka tez.... nie wiem co sie dzieje... nie mam juz sily na to wszystko.
 
reklama
troche nierozumiem..:baffled: to teraz gdzie jesteś???
a kompa skąd masz???
weź swoje ciuszki i dziecka.
a co sie dokladnie stało??
coś ci powiedzial? zrobił?
:angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry::angry:
 
u siostry, pomieszkuje na kanapie... mialam juz dostyc siedzienia w czterech scianach u niego i po kolejnej awanturze zabralam pare rzeczy i zabral mnie szwagier... jak mielam lepsze dzien, to jezdzilam do domu robic pranko... no i chodzilismy razem do szkoly rodzenia i wspolnie mielismy rodzic (ok, my nie musimy byc razem, ale mamy razem dziecko - pisalam juz o tym).
ale dzisiaj byla kolejna awatura, powiedzialam mu, ze sie nie zgadzam wiecej na takie akcje, moje nerwy. nie chce, zeby sie cos dzialo kosztem dziecka.
prosilam go wczesniej, zeby mnie nie pytal przed kazdymi zajeciami, czy chce, zeby ze mna szedl, bo ja juz sie na ten temat wypowiedzialam raz, ale on z uporem maniaka pyta. wiec sie doigral. niech nie chodzi... po co mojemu dziecku ojciec na godziny, ktory na dodatek odpowiedzialnosc zrzuca na innych? i jak taki wlasnie ma byc, to ja sie na to nie zgadzam...
oczywiscie uniosl sie honorem i on nie bedzie ojcem, skoro ja sie denerwuje.
co za pieprzenie niedojrzalego gnojka!!
 
cala noc nie spalam. i doszlam do wniosku, ze to nie fair wzgledem dziecka. co ono winne, ze my tacy durni jestesmy? my sie wczesniej czy pozniej dogadamy, rany sie zagoja. ale trzeba sie starac... dziecko nam kiedys nie wybaczy, jesli sie nic z tym nie zrobimy.
when enough is enough?
 
dzien dobry:)
dori sproubuj znim na spokojnie porozmawiac, nerwy tutaj nic nie daja.
powiem ci szczerze ze ja dlugo usilowalam sie dogadywac z ex dla dobra oliwi i wkoncu nic z trego nie wyszlo...
teraz widujemy sie tylko na sali sadowej

a wogole to trzymajcie za mnie kciuki, o 9: 30 mam sprawe.
teraz juz uciekam odezwe sie pozniej:)
 
to ja juz trzymam kciuki na zapas.

ja wiem doskonale, ze lepiej sie dogadac, niz sie szarpac, nie dla nas samych, a dla dziecka. ale ja sama sie nie dogadam, skoro z drugiej strony taki niepodatny grunt... a jeszcze dzien wczesniej go chwalilam, ze takie ocieplenie stosunkow i tyle dobrej woli z jego strony.
 
czesc dori, czesc olka
olka-trzymam kciuki i mam nadzieje ze w koncu cos normalnego sie wydarzy na tej waszej rozprawie:angry::wściekła/y:
dori-ty tez dasz rade, nie przejmuj sie az tak na zapas, ty mozesz chciec zeby bylo dobrze pomiedzy wami dla dziecka,ale to dla mnie bez sensu,zeby przy dziecku udawac ze jest ok...:no:
 
no wlasnie chodzi o to, zeby nie udawac... ludzie przeciez sie rozstaja i potrafia mimo wszystko sie dogadac dla dobra dzieci
moze ja sie uparlam? moze ja mam wygorowane ambicje, nie wiem

wczoraj w rozmowach w toku byl czajka i ze lzami w oczach opowiadal o swoich pierwszych swietach bez corki, o tym co stracil, o zabawach, odprowadzaniu do przedszkola, czytaniu bajek... ryczalam razem z nim. a ile stracilo dziecko?
 
reklama
CZESC!!!
Ola trzymam mocno kciuki!!!!!
Dori to dlaczego nie mieszkasz u siebie jak masz mieszkanie,tylko u siory na kanapie to chyba srednio wygodne ??Faceci sa dziwni jednego dnia im pasuje,a na drugi robia problem z niczego:wściekła/y::no: a podobno kobieta zmiena jest;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry