reklama

Coraz blizej do...PORODUUUUU ;-)

reklama
sama nie wiem, jakoś mnie odrzuca od znieczuleń:baffled: (możę dlatego, że za każdym razem, jak miałam znieczulenie miejscowe prawie odpływałam, robiło mi się niedobrze, oblewał mnie zimny pot i ponoć robiłam się przezroczysta:szok:)
 
No to rzeczywiście nieciekawie :baffled: Ale skoro u dentysty dajesz radę bez znieczulenia, to i z porodem sobie poradzisz ;-)
Co do ZZO to zmroziło mnie gdy w "Mamo to ja" usłyszałam, że możliwym powikłaniem jest wielotygodniowy ból głowy połączony z silnymi wymiotami i prawie całkowitym bezwładem rąk :szok: Ponoć 1% szans na coś takiego :szok:
 
musiałam dawać radę u dentysty, bo sobie zapisała "słabnie po znieczuleniu" i robiła wszystko na żywca (na szczęście nie było wyrywania) dlatego też tak myślę, że sobie poradzę:tak:
a ten bezwład i wymioty, o których piszesz, to raczej nic ciekawego:no: :eek:
 
No podziwiam... Ja jak wchodzę do dentysty, to zanim powiem "dzień dobry" mówię "znieczulenie poproszę - silne". Bo inaczej to słabnę... Na sam widok wiertła ;-)

To powikłanie dotyczyło chyba nie tyle ZZO co samego faktu iniekcji dordzeniowej - ale tu pewna nie jestem. Tak czy siak - słabo mi jak o tym myślę...
 
No to mamy w tym aspekcie wiele wspólnego :-D
Na szkole rodzenia padło pytanie czego oczekujemy. Zastanowiłam się i wybrałam cel N'1 - chciałabym dowiedzieć się, czemuż to miałabym nie marzyć o cc. I faktycznie tak jest...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry