reklama
No to rzeczywiście nieciekawie
Ale skoro u dentysty dajesz radę bez znieczulenia, to i z porodem sobie poradzisz ;-)
Co do ZZO to zmroziło mnie gdy w "Mamo to ja" usłyszałam, że możliwym powikłaniem jest wielotygodniowy ból głowy połączony z silnymi wymiotami i prawie całkowitym bezwładem rąk
Ponoć 1% szans na coś takiego 
Ale skoro u dentysty dajesz radę bez znieczulenia, to i z porodem sobie poradzisz ;-) Co do ZZO to zmroziło mnie gdy w "Mamo to ja" usłyszałam, że możliwym powikłaniem jest wielotygodniowy ból głowy połączony z silnymi wymiotami i prawie całkowitym bezwładem rąk
Ponoć 1% szans na coś takiego 
kachasek
matka-wariatka :)
- Dołączył(a)
- 19 Styczeń 2007
- Postów
- 4 379
musiałam dawać radę u dentysty, bo sobie zapisała "słabnie po znieczuleniu" i robiła wszystko na żywca (na szczęście nie było wyrywania) dlatego też tak myślę, że sobie poradzę
a ten bezwład i wymioty, o których piszesz, to raczej nic ciekawego

a ten bezwład i wymioty, o których piszesz, to raczej nic ciekawego

No podziwiam... Ja jak wchodzę do dentysty, to zanim powiem "dzień dobry" mówię "znieczulenie poproszę - silne". Bo inaczej to słabnę... Na sam widok wiertła ;-)
To powikłanie dotyczyło chyba nie tyle ZZO co samego faktu iniekcji dordzeniowej - ale tu pewna nie jestem. Tak czy siak - słabo mi jak o tym myślę...
To powikłanie dotyczyło chyba nie tyle ZZO co samego faktu iniekcji dordzeniowej - ale tu pewna nie jestem. Tak czy siak - słabo mi jak o tym myślę...
reklama
Podziel się: