Witam ja mam złe doświadczenia jeśli chodzi o poród w szpitalu NARUTOWICZa W KRAKOWIE. Po odejsciu wód płodowych o koło 15w poniedziałek urodziłam synka o 11.20następnego dnia. brak skurczy od paru godzin po odejściu wód panie położne to miały w nosie(nocna zmiana) dopiero po 10 godzinach postanowiły zrobić tz,vakum(wcześniej poród kleszczowy teraz przysawka). miałam małe rozwarcie a położne postanowiły wyciągnąć siłą po drugiej nie udanej próbie zawołały lekarza . Udało się ale nagłówce dziecka jajko i siniak i bardzo długie nie zarastanie się ciemiążka zakrwawione oczka dziecka od wysiłku . Położne niemiłe na prośbę pomocy przy pierwszym karmieniu usłyszałam "dzieci chcą rodzić a nie wiedzą jak się karmi " i "przystawić małego do piersi i sam zaskoczy"Po sprawdzeniu wszystkiego okazało się że po 5h od odejścia wód powinnam mieć cesarkę. Niestety mój lekarz miał zaplanowany urlop a ja zaczęłam rodzić dwa tygodnie wcześniej. Na szczęście wszystko dobrze się skączyło i mam zdrowego synka.Być może trafiłam na złą zmianę ale następnym razem będę mądrzejsza mam nadzieję.