Ja cały miesiąc chodziłam chora :-( pomagał mi sok z malin, taki swój, domowy.
Zdrówka, Jo79!
A ja nagotowałam fasolki po bretońsku, miałam chęć (to moja dopiero druga zachcianka w tej ciąży, więc co tam ;-)). Zjadłam właśnie z takim smakiem, że szok, dawno nic mi tak nie smakowało, też ogarniam chatę, jutro przyjaciółka wpada w odwiedziny z synkiem. Ponieważ (jak wspominałam) nie piekę, robię teraz galaretki z owocami.
Miłego popołudnia!