To zupełnie nie moja sprawa i jeśli nie chcesz, nie odpowiadaj - zrozumiem. Ciekawi mnie jednak co kieruje osobami, by już w tak wygodnym życiu jak posiadanie 11-latka wracać jeszcze raz do pieluch i do tej, jakby nie patrzeć, utraty siebie na kilka lat? Ja kierowałam się tym że chciałabym aby mój syn miał rodzeństwo i się razem bawili i żebym mogła dla starszaka znów pobyć w domu bo sobie nie radzi w żłobku. Ale taki 11-latek nie będzie się bawił z maluchem, co najwyżej będzie miał dodatkowe obowiązki. Czy może to jednak tęsknota za tym jedynym i wyjątkowym w swoim rodzaju czasem? Może nie każdy traktuje czas z niemowlakiem jako pauzę od własnego życia [emoji1745]