Ja byłam na początku piątego tygodnia (według moich obliczeń) i czterech pozytywnych testach. Lekarz zapytał po czym stwierdziłam, że jestem w ciąży to mówię, że wyjątkowo bardzo bolą mnie piersi, testy wyszły pozytywnie oraz, że odstawiłam miesiąc temu tabletki, bo z partnerem podjęliśmy taką decyzję. Pan doktor nie zaakceptował mojej odpowiedzi (jakiś egzamin to chyba był

) i zapytał po czym kobieta stwierdza, że jest w ciąży. Zorientowałam się, że chodzi mu pewnie o brak okresu, więc odpowiedziałam, że u mnie okresy nigdy nie były regularne, cykle trwały około 35-40 dni, a po tabletkach też pewnie organizm się rozregulował, więc brak okresu nie był dla mnie wyznacznikiem. Ale pan doktor i tak się wykłócał

, dziwna rozmowa.
Szybko mnie zbadał, ale to było tylko normalne badanie i stwierdził, że okres się faktycznie zatrzymał, więc można domniemywać, że jestem w ciąży. Kazał brać kwas foliowy i zgłosić się za dwa tygodnie... Także więcej się nagadałam o tym po czym kobieta stwierdza, że jest w ciąży niż samego badania było

. Szukam innego ginekologa.