No właśnie. Tak jak mówisz. W przypadku choroby, nie za dobrym pomysłem jest podać komórki macierzyste od siebie samego. W moim przypadku raczej powinno być ok dać jednemu dziecku od drugiego, bo mam dwujajowe, ALE. W razie potrzeby i tak można pobrać komórki macierzyste ze szpiku kostnego. Mają mniej czegoś tam (nie pamiętam czego - naczytałam się tyle, że mózg zaczął wymazywać informacje

), ale wciąż jest to równie skuteczne jak w przypadku dopasowania od rodzica czy rodzeństwa. A i tak nie jest to cudowny lek na wszystko. Uda się, albo się nie uda. Są zwiększone szanse na wyzdrowienie, ale nikt nie jest w stanie powiedzieć, że to na 100% dzięki komórkom macierzystym, a nie np dzięki poddaniu innym terapiom.
Test też sobie kupię. Dziękuję dziewczyny na namiary. A powiedzcie mi proszę jeszcze: planujecie to badanie zrobić jeszcze w szpitalu, czy później po wyjściu do domu?