Witam czerwcowe mamy dawno mnie tu nie było, pisze bo znowu mi się narobiło. Ostatnio pisałam o krwiaku, którego miałam, pisze miałam po po moim dwutygodniowych leżeniu w łużku okazało się po wizycie u Pani doktor, że krwiak znikł. Aż teraz do czwartku, dostałam znowu brązowego plamienia, taki śluz brązowy z malutkimi niteczkami, szybko poleciałam do mojej Pani Doktor, zrobiła USG i okazało się, że z dzidzią jest wszystko w porządku, 14 tydzień, 9 cm no i podobno widać było że to chłopiec. No i na tym koniec dobrych wiadomości, okazało się że moja kosmówka znajduje się przy ujściu szyjki macicy i niej się sączy ta brązowa krew. Zamarłam, nakaz leżenia. Za tydzień kolejna wizyta. Są Święta a ja leżę. Tłumaczę sobie tak, że dzidza jest jedna, a Święta są co rok. Będę leżeć dla maleństwa. Może ktoś był w podobnej sytuacji??