Powodzenia na wizytach, ja w środę
Mam dylemat odnośnie L4. W poprzedniej ciąży pracowałam do 6 miesiąca, lubię swoją pracę i współpracowników, chciałam być lojalna, zostawić dobre wrażenie, bo po macierzyńskim wracałam. Teraz mam trochę inną sytuację. Ta sama praca, fajni ludzie, ale likwidują nasz dział z końcem roku (przenoszą do Indii, firma szuka oszczędności). Atmosfera jest napięta, ludzie się wykruszają, bo szukają innej pracy, więc ludzi ubywa, ale roboty nie ubywa. Robi się stresująco, prócz tego lada dzień mogę dostać hindusa do przeszkolenia

Plus zaraz zaczną mnie HR naciskać abym brała udział w rekrutacjach do innych działów w firmie. A to się wiąże z chodzeniem na rozmowy itd, kolejny stres. No i rozważam, czy w całym tym bałaganie po prostu nie uciec na L4 odrazu na środowej wizycie…