reklama

czerwcowe ploteczki :D

Asia, Fusik uporządkowała datami, czyli dzień, miesiąc ale przede wszystkim rok:-D :-D :-D U Ciebie wyszedł taki ... artystyczny nieład:-D :-D :-D No i sumka powinna być zdecydowanie na przedzie ;-)

To ja spróbuję ;-)
Sumka 14 i 21 czerwca 1997 (10 latek :)
Irmaa 15 czerwca 2002
mama Marcinka 29 czerwca 2002 godz. 17
Heatherek 21 września 2002 godz. 13.30
KasiaDe 14 czerwca 2003 godz. 16
Mamoot 17 kwietnia 2004 godz.17
Stokrotki 17 kwietnia 2004 godz.19
Fusik 5 czerwca 2004 godz. 19
Basia26 14 sierpnia 2004 godz.13
Baśka 25 wrzesień 2004 godz. 17
ell 30 lipiec 2005 godz. 14
Kasia Kucińska 26 grudzień 2005 godz. 17
Ania76 22 maja 2004
 
reklama
My mieliśmy tylko cywilny. Po uroczystości był obiad w domu na jakieś 25 osób a potem koło 18 my z mężem się zmyliśmy i pojechaliśmy do takiego uroczego hotelu na weekend poślubny.
 
to my mamy za soba wspolnych prawie 8 lat...po ślubie 5 (ponad - 31.03.2002 r.

taka siksa byłam jak mnie przed ołtarz zaciągnąl - nie miałam nawet 20 lat:eek: :eek: :eek: :eek: :baffled: :nerd: :nerd: :nerd: :wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:
:-D :-D :-D :-D :-D
 
Heatherku, a mogę zapytać, jak wyglądało Wasze wesele? Bo ślub bardzo wcześnie - o 13.30 i co potem - impreza do białego rana?:-)
O, a u Basi26 nawet wcześniej - o 13:szok: :-)

Asia, pewnie ze mozesz :-D
My generalnie nie jestesmy milosnikami wesel w takim typowym wydaniu... Muzyka na zywo, konkursy, oczepiny, tanytany... U kogos - ok, ale my sami nie mielismy na takie typowe weselicho ochoty. Wiec tu nie bylo problemu.
Poza tym pol roku wczesniej zmarla moja mama chrzestna i jakos tak nie pasowalo nam, zeby sie bawic w ten sposob...
No a po kolejne - dla nas najwazniejsza byla uroczystosc w Kosciele i tam zaprosilismy wszystkich znajomych, przyjaciol, blizsza i dalsza rodzine, itd itd. A obiad weselny po slubie byl tylko dla naprawde najblizszych - w sumie zebralo sie ok. 30 osob. Zreszta, my oboje jestesmy z W-wy, wiec wiekszosc gosci w Kosciele byla tez tutejsza i nie mielismy takiego dylematu, ze specjalnie do nas ktos przyjechal, wiec MUSIMY go ugoscic...
Wiec w efekcie byl cudowny uroczysty obiad przy swiecach i karafach z winem :-D - z najblizszymi przyjaciolmi i rodzina. Siedzielismy do jakiejs 23.00, a potem siusiu, paciorek i spac :-D :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry