Ja też po wizycie. Ale przyznam, że się nie denerwowałam ani trochę. Jakoś tak ostatnio trzyma się mnie dobry humor i pozytywne nastawienie

Powiedziałam lekarzowi o tych niby skurczach, więc dokładnie mnie pooglądał i pomacał. Powiedział, że macica jest ładnie rozpulchniona, mięciutka i jeśli miewam takie jakieś pobolewania, to raczej dlatego, że "rośniemy"

Mały nie ułożył się za pięknie do sesji zdjęciowej, jakiś taki wygięty leżał bokiem i miał nas w nosie

Ledwo się lekarzowi udało jakieś zdjęcie dla mnie zrobić. Kazał mi się nastawić, że teraz tak naprawdę to coraz trudniej będzie złapać ładne ujęcie, bo już za duży ten nasz Maluch :-)
Najbardziej się rozczuliłam, kiedy lekarz zapytał o ruchy, czy czuję już coś. Przyznaliśmy nieśmiało, że coś nam się udało zarejestrować, ale nie jesteśmy pewni. Kiedy pokazałam lekarzowi, w którym miejscu czułam "pukanie", to powiedział, że dokładnie w tym powinnam czuć, bo tu właśnie Bobas ma nóżki :-):-):-)
Ależ mnie to ruszyło :-)
Do zrobienia morfologia i mocz, następna wizyta 22.02

Później wrzucę zdjęcie z USG - jedyne, na którym coś widzę

Teraz lecę jeść, bo zgłodniałam jak wilk
