W południe wpadła do mnie koleżanka. Tak się zagadałyśmy, że na śmierć zapomniałam o galaretce do sernika na zimno i mi się ścisnęła w rondeklu hehe. Nigdy tego nie robiłam, ale podgrzałam lekko galaretkę, na szczęście się rozpuściła i ciasto ma galaretkę ;-) Później odebrałam moje dziecie ze szkoły. Chwilę odpoczęliśmy, lekcje i już się zrobił wieczór.. Jak to dobrze, że mąż jutro już ma być wcześniej w domu a od poniedziałku wszystko powinno wrócić do normalności.
Doggi - nie byłam ostatnio na bieżąco, ale wiem, że miałaś jakieś problemy... Bardzo się cieszę, że wciąż jesteście jako 2 w 1. Leż Kochana. Z tygodnia na tydzień dziecie jest coraz większe i coraz silniejsze.
Larvunia - mam nadzieję, że Marcelek się wzmocnił i po powrocie do przedszkola będzie tylko lepiej.
Silva - ja Kochana już rozliczyłam Pit, a nawet już zwrot otrzymałam, a podatek przeznaczam na mojego chrześniaka.
Kati - piękne te Twoje ozdoby :-)
Zołza - mogę dać Ci powozić wózeczek

:-)