witajcie; ja na szybko, proszę o kciuki dziś, bo w nocy wybudziły mnie silne skurcze i w którymś momencie na serio brałam pod uwagę, że zaczyna się poród:-(bo jeszcze mnie czyściło, a tak sę włśnie poród z córą zaczął; tabsy rozkurczowe jakoś to złagodziły, ale nie do końca, a ja w głowę zachodzę od czego tak nagle i niespodziewanie!!! młody co prawda spłynął wczoraj wieczorem na sam dół (kopał w pachwiny), ale żeby tak od razu silne skurcze??? najadłam się strachu, mąż ze mną; dziś obserwacja, jak sie powtórzy taka akcja to niestety jedziemy na ip, bo żartów nie ma (i muszę poszperać do jakiego szpitala w razie co pojechać); więc mam stracha i nawet te moje maliny zaczynam podejrzewać już... a tak dobrze było jak sobie mały pływał wysoko...