Dziewczyny, mam totalny dół. Jakiś czas temu dostaliśmy wiadomość, że moja babcia, która mieszka pod Stuttgartem jest ciężko chora. Mama wybierała się do niej początkiem maja, wczoraj kupiła bilety na autobus. Dziś mama miała po raz pierwszy od dwóch lat wyjechać na kilka dni wakacji nad morze i przed wyjazdem zadzwoniła do dziadka do Niemiec powiedzieć mu, że ma już bilety. Dziadek jej powiedział, że babcia zmarła 22 kwietnia... dziś jest 26. I nie zadzwonił wcześniej. Ja tego totalnie nie rozumiem, mama jest totalnie załamana. Pogrzeb będzie dopiero w ten piątek więc mama zdąży, ale tak mi jej strasznie żal... biletów nie da się przebukować, trzeba wszystko kupić po raz drugi. Mielismy zawsze kiepski kontakt z babcią, była bardzo trudną osobą, ale powiedzcie, jak można nie powiadomić najbliższej rodziny o takim wydarzeniu? Tym bardziej, że z dziadkiem kontakt był dobry. Teraz nie wiemy co robić, mama miała zabrać dziś nad morze mojego chrześniaka, wszystko opłacone i nie ma nikogo kto mógłby pojechać zamiast niej. Jakoś nie mogę sie pozbierać...