reklama

Czerwiec 2011

reklama
Wróciłam po okropnej kłótni z Sz. :-(:-( Nie dość,że cały dzień taki nijaki, to jest to... Właśnie się dowiedziałam,że dla Niego jest najważniejsza kasa. Nic tylko w kółko słyszę,że nie mamy kasy, że kasę trzeba zarobić... A jutro po wizycie mam się tłuc autobusem do domu, bo on musi zostać w pracy dłużej,żeby zarobić pieniądze :-( Maskara :dry: Moja mama to samo przeżywała, bo ojciec okropny materialista... Teraz zamknęłam się w pokoju i ryczę...
Mam nadzieję,że Wy macie lepszy dzień...
 
asinka wiem co czujesz.. wspolczuje :-(i sciskam! Choc u mnie troszke inaczej... teraz zaciskamy pasa, moj dorabia jak moze zeby koniec z koncem zwiazac i mu sie nie dziwie w sumie to on tylko lozy teraz na rodzine, ale fajki sobie kupuje i inne pie.r.o.do.ly bo on pracuje i on sobie pozwolic czasami moze a ja jak wroce do pracy to tez bede mogla :dry: taaaaki moj chlop jest :dry: Ale ogolnie nie nazekam, kochamy sie bardzo! :tak: I Wy tez sie pewnie kochacie, wiec kochana glowka do gory :tak:

ps. ja od niedawna z zus kasiurke dostaje, wiec udalo mi sie do fryzjera zapisac miesiac temu (nie bylam od lipca!) i ide w piatek, juz sie doczekac nie moge !!!! Dodam ze tez sie nasluchalam czy ja faktycznie musze, ze wygladam kwitnaco bez fryzjera itp otd :-p
 
Wierzę,że wszystko jest ważne, kasa też, ale nie za wszelką cenę. Ja mu nie bronię zostawać dłużej w pracy i dorabiać, ale jak wie,że będę Go w dany dzień potrzebować, to mógłby sobie odpuścić :-( Aż tak źle u nas nie jest,że głodujemy i na nic nie mamy... Liczy się umiar we wszystkim. Teraz to się poczułam jakby mu zależało bardziej na kasie niż na mnie i na synku :-( okropnie się czuję...
 
asinka mialam tak w pierwszej ciazy jak Ty...
Teraz wiecej zlewam... szkoda zycia.
Teraz np tez mi moj powiedzial, ze nie wezmie wolnego na czas urodzin mlodej bo podpisal swistek w pracy ze nie bedzie szedl na zaden urop z powodu urodzenia dziecka :dry: tez sie poczulam niechciana jak Ty kochana...
no ale coz zycie - ma specyficzna prace a ktos zarabiac musi.
nie wiem co ja zrobie jak zaczne rodzic o moj bedzie w pracy.. juz Wam kiedys pisalam ze do szpitala mam ok 35-40 km sama zanim Frucia ubiore, psa zapakuje do auta z bolami, zanim synka odwioze do tesciow czy rodzicow.. ja nie wiem jak to bedzie :baffled: Licze na to ze z nowu zaczne rodzic w nocy jak z synkiem ;-) No i ze nie urodze zaraz, tylko to bedzie troche trwac, co bym do szpitala zdazyla ;-)
 
Ja mam jeszcze lepiej, bo nie mam auta, autobusem do szpitala daleko, więc jak zacznę rodzić, a Jego nie będzie, to nie wiem co zrobię...
A teraz, to częściej w jakiejkolwiek sprawie, to mogę na kolegów liczyć... Tylko później są pretensję z Sz strony,że innymi się wysługuję,a nie proszę Jego o pomoc...
Jak to mówią: umiesz liczyć-liczyć na siebie, twoje szczęście innych jeb..
 
asinka ciesz sie ze masz kogo poprosic o pomoc... u mnie znajoma z tad jedna pracujaca a druga z malym dzieciatkiem... nie mam kogo prosic o pomoc.... no chyba ze na psie przyjade :-D:-D:-D

edit:
dobra laski bede jutro, ide chlopakow pogonic z wanny juz bo slysze tsunami mi robia z nowu ;p
kolorowych snow!!!!
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry