traschka
Mama Marysi
Ja wyprasowałam i "powiesiłam" zasłony (czytaj: kazałam M. powiesić i dyrygowałam w jaki sposób
, "przywierciłam" lampkę do ściany (patrz poprzedni nawias), "przybiłam" kilka gwoździków i już naprawdę sama spakowałam do końca torbę. Znalazłam jakąś większą i się pomieściłam chyba ze wszystkim. Nawet rzeczy dla małej spakowałam choć jakoś niewiele tego wyszło. Zastanawiam się czego nie mam
Pokoik właściwie gotowy, jeszcze tylko M. mocniej podokręca łóżeczko. Zestaw nałóżęczkowy mu przygotuję i myślę, że poradzi sobie z rozścieleniem. Choć pewnie nie wie co to ochraniacz...
M. już ozdrowiał, widać moja kuracja była skuteczna. Jutro jedziemy na moje ukochane duszonki, ale takie prawdziwe. Teściowie będą robić w żeliwnym kociołku na ognisku.
Poczytam co u was.
M. już ozdrowiał, widać moja kuracja była skuteczna. Jutro jedziemy na moje ukochane duszonki, ale takie prawdziwe. Teściowie będą robić w żeliwnym kociołku na ognisku.
Poczytam co u was.
Wieczorkiem porozmawialam z nim troszke o siostrzyczce... co by go nastawiac coraz bardziej, bo w sumie na codzien tak z nim o dzidzi nie rozmawiam. Powiedzial ze sie bedzie opiekowal nia, ze bedzie bronil przed ZOOMBIE (hehehe, widzial gre ostatnio co sie strzela w zombiakow) , i skubaniec wie juz wiecej niz myslalam. Sam mi mowil, ze Michalinka bedzie spala razem znim w pokoju, ze bedzie mnie wolal jak bedzie plakala, bo moze kupke bedzie miala i trzeba bedzie przeciez przebrac jej pieluszke mama no nie ;-) Juz chcial mi pokazywac jakie zabawki jej odda, normalnie szok
Niby taki maly a kuma
Tulil sie i calowal i mowil ze kocha mnie i tate 

