Wróciłam od gina, a o owocach tej wizyty napiszę tam gdzie trzeba :-)
A propos owoców - właśnie zajadam się truskawkami - od 3 dni codziennie wrzucam pół kilo w siebie, ale są takie dobre, że nie mogę się powstrzymać. Mam nadzieję, że Lena się uodporni już w brzuchu i będę mogła jeść je także po porodzie ;-) U nas na bazarku polskie są po 9zł.
Do tego ciasto z rabarbarem i kruszonką się piecze - ale mam na nie nakrętkę!! Pieklam dwa dni temu, wczoraj już nie było :-) I piekę kolejne!
Traschka, ja ostatnio niemal codziennie po 15-20zł na targu zostawiam an same owoce i warzywka :-)
Misialinko biedna jesteś z tymi siuskami. Na szczęście to już ostatnia prosta, więc dasz radę! A swoją drogą, to jakieś cholerstwo Cię dopadło, takie oporne! A robiłaś antybiogram przed antybiotykiem, czy w ciemno bralaś? Bo może akurat na ten antybiotyk to paskudztwo jest odporne?
Agatko czyżbyś chciała być czwarta na liście??
