dagamit
czekając na cud...
U nas dzis postraszyło burzą,pogrzmiało,ale nic nie spadło. Traschka chyba wykorzystaliscie u siebie wszystkie chmury i na Tychy nie starczyło;-)Mąż wrócił z pracy,zjedliśmy obiedzik i poszliśmy na spacerek i po truskawki-już ich nie ma,sama zjadłam chyba pół kilo!Teraz relaksik wieczorny na balkonie,a potem może coś wreszcie z męża wyduszę;-)Było ostre sprzątanie,był spacer,to przydałoby się jeszcze miło zamknąć dzień;-)Zatem żegnam się,chyba do poniedziałku,bo jak będzie w weekend taka ładna pogoda,to raczej w domu nie będziemy siedzieć.Zresztą większość z Was pewnie też nie! Ciekawe ile dzieciaczków przybędzie nam do poniedziałku?:-) Buźka grubaski!:-)
.
