Cześć Brzuszki
Ja od rana na pełnych obrotach, chyba coś mi się w głowie poprzestawiało. Sama się zastanawiam skad tyle mam energii. Męża tez od dwóch tygodni nie oszczędzama, ale cierpliwie to znosi i powtarza, że jeśli mam się czuć lepiej to i sufity moze myć... Stwierdził, ze powinniśmy rodzic w domu, bo jest juz sterylniej niż w szpitalu

Ja tak nie uważam ale w końcu zaczynam odczuwać spokój, że jednak damy rade wszystko zrobić, no chyba że nasza córcia sie pospieszy ;-)
Trzymam mocno kciukaski za
Misialinę, oby jak najszybciej tyliła Malwinkę w ramionach!
Zołza no i po cichu liczę, że i u Ciebie sie rozkręci i jakiegos sms'ka nam wyślesz ;-)
Uciekam teraz na spacera z futrami i po truskawy. Potem czekam na męża - obiad i lody poza domkiem i mam nadzieję, że uda nam się spotkac dziś z położną która ma z nami rodzić. Wczoraj niestety sie nie udało bo jak usłyszałam przez telefon miała "bardzo problematyczny poród" i nie wiedziała ile może potrwać. Liczę, że dziś wiecej szczęścia będziemy mieli.
Miłego popołudnia Wam życzę.