Ależ jestem wściekła. Mąż wrócił w nocy kompletnie pijany, ledwo się na nogach trzymał. Położył się ubrany na środku łózka i zasnął. Ja musiałam iść spać na kanapę więc jestem kompletnie niewyspana. Ja rozumiem, że faceci czasem muszą się spotkać, napić i nie mam z tym problemu. M. często wychodzi na spotkania z kumplami ale coś ostatnie tego za dużo. Jeszcze rano zapytał niewinnie dlaczego jestem na niego zła?? NIenawidzę jak chodzi sam do swoich rodziców, bo na stówę wróci pijany. Tam jest spory problem z alkoholem i ja się po prostu boję, że nagle i dla niego stanie się to problemem. Mieliśmy dziś iść do jego brata ale naprawdę nie mam na to ochoty.