reklama

Czerwiec 2011

andariel dokładne tak, to ta książka:) Pisałaś kiedyś, że dzięki 5p udało ci się wyleczyć Ninkę ze skazy. Chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej. Kiedy wprowadziłaś 5p? Już widzę minę Marcina jak mu o tym wspomnę... "znowu coś wymyśliałaś"? I ten żałosny wzrok :)

Skąd ja znam ten wzrok...:cool2: faceci...

Chyba też jak znajdę trochę czasu poczytam na temat 5p.
Jednak poza tym, że pewnie kosztowne to wydaje mi się to również bardzo skomplikowane.
I widzę te pełne politowania komantarze części rodziny.
 
reklama
Setana to ta książka o której napisała andariel: Żak-Cyran "odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą". Prosto zrozumale napisane dla kompletnego laika, jak ja.
Komentarze rodziny, no cóż, u mnie byłoby to samo. Niby wszyscy wyrozumiali ale nie wiem czy to przełknęliby w spokoju. Tylko akurat tym nie zamieram się przejmować jakby co:)
U nas zęby też na tapecie od bardzo długiego czasu. Ale od wczoraj czuję bardzo ostry ząbek tuż pod cieniutką wartswą skórki, myślę że to kwestia najbliższej przyszłości.
 
Trasia ja też w nosie mam co mówią i po prostu robię swoje, ale drażni mnie to, bo nie wiem dlaczego należy mnie uznawać za świra dlatego, że chcę zdrowo odżywiać dziecko i stram się robić to z dbałością. W końcu każdy żyje jak uważa. Nikogo nie zmuszam by zmieniał swoje nawyki ale ja też nie ma zamiaru kupować kaszek czy innych rzeczy dlatego, że reklamują je w TV jako zdrowe...

Książki poszukam na pewno, dzięki:-)


a my mamy już jednego zębolka, ale już idzie drugi... Temperatury nie ma ale jesc nie chce, jest maruderem strasznym, płaczlliwa i wszystkim co podejdzie pod rączkę szoruje po dziąsłach.
 
Ostatnia edycja:
Hej, ja na sekundę wyrwałam kompa mężowi!:)
5 p- też spróbuję, znam kilka osób ktorym mega pomogło!!!
A co do T. Hogg- ja się z nią zgadzam w kwestii spania ( w innych kwestiach mniej bądź bardziej, czasem wcale) , bo nie jest ani za podejściem " ma samo zasypiać, niech się wypłacze" i tą chorą metodą, że się zostawia dziecko najpierw na 3 min, potem 5, potem 7 itp. ani też za tym, że dziecko ma spać z rodzicami non stop, bo tylko tak czuje się bezpiecznie. Jej metoda jak dla mnie optymalna- uczę Miesia żeby sam zasypiał, ale nie zostawiam go, jestem przy nim. i powiem Wam od 4 dni ładnie zasypia w łóżeczku i pozostaje w nim do 24, 1, co się ostatnio nie zdrarzało... A z każdym dniem jest lepiej! Oby się udało:)))
 
setana, trASIA - to jak chcecie wychowywac swoje dzieci to TYLKO wasza sprawa i nawet rodzice ani najbliźsi nie powinni w to ingerować :) my wychowujemy na totalnym luzie jesli chodzi ojedzenie bo odpukac nie mamy problemów ... i zamiast jabłuszko marcheweczke to beni dostał wołowine - ale to tylko przez moją ślepotę bo na rossmanowskich słoikach pisało od 4 mc :szok: przy drugim dziecku na pewno bede lepiej czytać etykietki :tak: ale tak jak mówie- róbcie swoje bo to wasze dzieci i nikt nie ma do nich takich praw jak wy i wasi męzowie ;) :tak:


ja nie ograniczam do minimum wszystkiego co niezdrowe - ale na pewno Beni odemnie chipsów nie dostanie - ja tez nie jadłam bo mama mówiła ze bede mieć zapalenie wyrostka od tego i żyje...czasami fakt mam ochote na paczke chipsów ale zjem i mam spokoj na miesiąc moze dwa ;) niestety ja zupełnie nie jestem konsekwentna co do swojej diety i żywienia - dlatego probuje beniowi codziennie dac jakis owoc, mięsko, warzywo a w nagrode jogurcik, chrupki lub kanapke z masłem :-)


jeśli tylko te metody pomogą Marysi to rób tak trasia :tak: tym bardziej ze ona i tak bidula sie wymeczyła przez te skazy:-(




o matko lece do łózka bo nogi mi się trzęsą... :-p chyba jestem uzalezniona od BB skoro po przytulankach od razu lece na forum ahahaha :-D:-D:oo2:
 
Setana doskonale cię rozumiem. Czasem mam wrażenie, że w naszym kraju wypada się wstydzić wielu dobrych nawyków i rzeczy. A biorąc pod uwagę, że prawie wszędzie jedzenie stanowi niemalże najważniejszą część naszego życia, trudno się dziwić że w tej kwestii dochodzi do tak wielu nieporozumień. Mam wrażenie, że moja mama nie zaśnie spokojnie dopóki nie wmusi w starsze wnuki odpowiedniej ilości ciastek i kanapek...
 
a ja zamiast iść spać to jeszcze szukałam nowych suwaków do sygnaturki... jakbym za wiele czasu miała co najmniej...
co do 5p to mi było łatwiej - mąż dał się prędko przekonać, bo - pomijając już nawet moją siłę perswazji - widać było efekty, a i założenia diety są całkiem rozsądne (choć nie mnie to oceniać chyba), a reszte familii mamy baaaardzo daleko; czasem moja mum rzuciła przez tel. komentarz w stylu: "dalej uprawiasz te swoje czary-mary nad garami", ale przywykłam już do myśli, że generalnie nie spełniam jej oczekiwań co do stylu życia, więc dalej robiłam swoje;-) na pewno jest trudniej zmienić dietę konsekwentnie i z dnia na dzień jeśli się nie ma wsparcia w bliskich... ale jakby co, wtedy macie np. mnie, ja Was będę namawiać, wspomagać itd.:-D
no dobra, czas się położyc wreszcie... ciekawe ile razy wstanie Leoś tej nocy... jestem bliska odstawienia go od cycka nocą... dobrej nocki!
 
reklama
hej
ja na szybko z pracy, kompletnie nie mam na nic czasu, rano do pracy potem do rodziców po Mateusza (jeszcze ten tydzień jest u nich, potem już u teściowej) potem do domu z małym coś porobić, M. wraca ok 19.30 bo do 19 teraz pracuje i kąpiemy Matiego, potem jeszcze przygotować na następny dzień i od nowa. Wariactwo !!!
A Mati teraz sie budzi w nocy min 2 razy max ostatnio 5!!! więc jestem rano wykończona...
Zębów brak a ja sie już o nie powoli modlić będę, bo nic innego nie podejrzewam. No chyba, ze to rozstanie tak przeżywa? ale za dnia to śmieszek taki i bardzo radosne dziecko...
może coś podpowiecie co robić?
tak bardzo mi was brakuje...
przesyłam wam gorące całuski :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry