Ironia masz bardzo dużo racji. Ja też uważam, że idea szczepionki jest genialna. Są choroby, które dzięki szczepionce zniknęły, miejmy nadzieję na dobre (no ospa czarna). Popieram szczepionki przeciwko chorobom, które niosą ze sobą bezpośrdenie zagrożenie życia czy uposledzenie. Ale szczepienie na wszytko jest chore. Jest ogólnie wiadome, że aby podnieść odporność nasz układ immunologiczny musi mieć szansę popracować. Dlatego też mówimy o tym, aby nie sterylizywoać dziecku butelek do 10 roku życia (znam takich naprawdę!), bo trzeba się skonfrontować z zarazkami. I tak samo uważam, że szczepienie przeciwko chorobm typu świnka jest niepotrzebne, bo dziecko nabywa znacznie wiekszej odporności przechorowując prawdziwe niż po szczepionce. A że akurat po tej szczepionce są powikłania takie a nie inne, tym bardziej skłania mnie to do zaniechania szczepienia. Ja pamiętam jak cała moja klasa była chora na świnkę, jeden po drugim. No i co? Wszyscy przechorowali i tyle.
Wiele jest głosów, że choroby z serii DPT zanikają i szczepenie nie ma sensu. Tu nie do końca się zgadzam, bo gdyby zaniechać szczepień mogłyby wrócić. Ale dlaczego muzimy szczepić na te choroby razem? Nie można dać organizmowi odpocząć i zebrać siły do kolejnej szczepionki? Najwięcej powikłań dają szczepionki skojarzone, to o czymś świadzczy. Gdybym pół roku temu wiedziałam to co wiem teraz to kupiłabym każdą szczepionkę osobno, dokładnie przeglądając skład każdej z nich.
No i szczepionka na gruźlicę w pierwszej dobie życia... czy naprawdę ktoś wierzy, że dziecko może mieć kontakt z guźlicą na oddziale noworodkowym i przez pierwsze dni życia w domu? Kedy to rodzice nie dopuszczają do dziecka nawet innych zdrowych osób, nie mówiąc już o lekkim katarze. Szczepionka potrzebna ale dlaczego tak wcześnie?
WIęc jak dla mnie najwiekszym złem jest w tym wszystkim kalendarz szczepień, ułożony jak służbie zdrowia wygodnie, a nie jak byłoby najepiej dla dziecka.
Przy ostatnim szczepieniu usłyszałam od pani doktor, że lekkie przeziębienie nie jest przeciwskazaniem do szczepienia! A więc ona zaszczepiłaby dzecko zakatarzone i jak sama powiedziała, z gorączką do 38C. To chyba nie wymaga komentarza...