kati woooow super wieści, bardzo pozytywna niespodzianka na koniec Twojego tygodnia pracy, miło jest być docenionym
martadelka ja jestem, tak jak marta, anglistką, licencjat-nauczycielskie kolegium, mgr-filologia, tłumaczeniówka... i w zawodzie pracowałam jak dotąd 4 miesiące mojego życia <lol> oczywiście zawsze jakieś korki, konwersacje itp, ale to raczej nie jest coś co wpiszę w cv :/
a tak ogólnie to mi chyba najbliżej do podejścia
zołzy i
trasi dla mnie najważniejsza jest rodzina, ja nie jestem typem, który będzie się zarzynać, żeby kupić lepszy samochód, nie poświęcę na to najważniejszych lat w życiu Kubika, bo to teraz tworzy się więź, która zaprocentuje w przyszłości i wiadomo, że na przysłowiowy chleb trzeba zarobić, ale ja uważam, że szukam pracy, żebyśmy mogli normalnie egzystować, spłacać kredyty, ale na pewno nie dopuszczę do sytuacji kiedy będę siedzieć pracować do 16, a potem łupać nadgodziny, żeby stać nas było na panele za 100zl za metr, a nie te akceptowalne za 30... i wiem, że Kubi kiedyś będzie wspominał, że mama po pracy się z nim bawiła, nauczyła go grać w wojnę w karty, czy jeździć na rowerze, a nie, że wracała tak zmęczona i znerwicowana, że tylko na niego fukała... ale wiadomo, że to nasze życie i każdy ma swoje priorytety, bynajmniej nie oceniam, dla mnie po prostu od życia na wysokim poziomie jest ważniejsze życie rodzinne...o! wiecie ja zdecydowałam się na ciążę w chyba najgorszym momencie, dostałam dużo więcej odpowiedzialnych obowiązków w pracy, planowano przenieść mnie na inne stanowisko, wysłać na kursy, przekazać mi do kierowania dział, w którym zaczynałam od najniższego szczebla... a ja stwierdziłam, że nie odłożę decyzji o dziecku na kolejne kilka lat i wiem, że było by nam o niebo łatwiej finansowo, ale to przecież nie jest najważniejsze... i tak to dupki nawet mi nie chcą referencji wystawić, bo mają do mnie żal...