Hejka, ja tylko na moment wpadam - ledwo żyję dziś bo praktycznie sama z Mają jestem od piątku: w piątek T nurkował, wczoraj był ale jakby go nie było no bo przecież sprzęt nurkowy musi ogarnąć wyczyścić, coś nasmarować, naprawić itp itd a wieczorem był mecz siatkówki - "to teraz rzucamy wszystko, nie ważne że cała kuchnia rozbabrana, syf po warzywach z działki, Maja ryczy a jeszcze nie jadła kolacji, trzeba Ją wykąpać i położyć spać, to wszystko nie ważne bo właśnie zaczyna się mecz..." a dziś od rana znowu nurkowanie, wrócił o 19 i 10 minut później poszedł do teścia znów na mecz, wrócił przed chwilą i teraz będzie wieczorne oglądanie telewizji.... ja dziś sprzątałam kuchnię, pokoje, przedpokój (bo pies się shaftował;/) łazienkę, robiłam pranie gotowałam obiad dla nas i dla Majki i usiadłam na d.upę jakieś pół godziny temu... to tyle w temacie podziału obowiązków u nas w domu...
Padam na mordkę, postaram się jutro zajrzeć z pracy choć nie wiem jak będę czasowa bo kolega (kierownik mój) na urlopie więc w teorii więcej luzu w a praktyce będę robić jeszcze jego zadania...
Spokojnej nocki Wam życzę, u nas grzmi gdzieś w oddali ale burza albo chociaż deszczyk jakiś pewnie nie dotrze i dalej będzie taki skwar (dziś na słońcu dobijało do 40st).
Baju :*