Hej kochane,
Ja jak zwykle w niedoczasie, dziś z samego rana w Zielonce u neurolożki na kontroli, później szybko do domu, bo gość od producenta okien przychodził, Maja mi po drodze w aucie zasnęła i spała pewnie ze 20 min...teraz nie wiem czy będzie chciała koło 13 się znów przespać
Zupa się gotuje, pranie się robi, dobrze, że A zmywarkę rozpakował i zapakował rano, bo już zlew z górką był zawalony. Ostatnio nie mam na nic czasu.
Madzioolka współczuje bólu głowy, ale dobrze, że już minął. A domek - no cóż, sauna mocno odbiega od dotychczas przeze mnie wizytowanych;-) Ja bym się kłóciła o częściowy zwrot kasy, albo przynajmniej w necie mu tyłek obsmarowała
martadelka wypoczywaj, dobre masz podejście do pogody nad Bałtykiem;-) inaczej można się zdołować...
kati oj chłodno było, w nocy pierwszy raz okno zamykałam, bo obudziłam się zmarznięta
ironia hej! Ja jakoś mam czarne myśli przez żłobek...
Aestima fajnie, że wróciłaś
I fajnie, że Miesio polubił nową nianię, mam nadzieję, że i dla mnie żłobek będzie większym wyzwaniem niż dla Mai...
Ja jak zwykle w niedoczasie, dziś z samego rana w Zielonce u neurolożki na kontroli, później szybko do domu, bo gość od producenta okien przychodził, Maja mi po drodze w aucie zasnęła i spała pewnie ze 20 min...teraz nie wiem czy będzie chciała koło 13 się znów przespać
Zupa się gotuje, pranie się robi, dobrze, że A zmywarkę rozpakował i zapakował rano, bo już zlew z górką był zawalony. Ostatnio nie mam na nic czasu.Madzioolka współczuje bólu głowy, ale dobrze, że już minął. A domek - no cóż, sauna mocno odbiega od dotychczas przeze mnie wizytowanych;-) Ja bym się kłóciła o częściowy zwrot kasy, albo przynajmniej w necie mu tyłek obsmarowała
martadelka wypoczywaj, dobre masz podejście do pogody nad Bałtykiem;-) inaczej można się zdołować...
kati oj chłodno było, w nocy pierwszy raz okno zamykałam, bo obudziłam się zmarznięta
ironia hej! Ja jakoś mam czarne myśli przez żłobek...
Aestima fajnie, że wróciłaś
I fajnie, że Miesio polubił nową nianię, mam nadzieję, że i dla mnie żłobek będzie większym wyzwaniem niż dla Mai...
z tym wyjazdem... wcale nie byliście dziwni, że myśleliście...
czyli taka randka w ciemno.... Nie lubię znajdować się w takiej sytuacji.
Coraz czarniej widzę wstawanie rano i zbieranie się...
Tak fajnie było o niczym nie musieć myśleć... A teraz od cholery spraw do załatwienia, urzędy, lekarze, umowy, zebrania... [żłobek i mój powrót do pracy].
:-)
Bo za sterylnie u nas będzie- tak jasno- stwierdziła. No tak u nich syf i chaos- na ścianach w salonie ma przeróżne odcienie żółtego i pomarańczu, a fuj!
