andariel
mama super dwójki :]
ano ciężkie, Madzioolka...
forever - i jak dziś Krysia? nie poszła?
tak, ta praca stacjonarna, w mieście niedaleko G. (godzina jazdy dopóki nie oddadzą kolejnego odcinka ekspresówki do użytku, co miało nastąpić już w 2012, ale się oczywiście przedłużyło); co do możliwości to jednak złudne jest - przecież tam tez ludzie żyją;-)a co mi z tych możliwości tutaj, skoro jakiekolwiek wyjście to eskapada wielka, a dziećmi obcy się zajmują, nie babcia... no ale nie ukrywam, że przywykłam do tej wygodnej myśli, że jak coś byśmy chcieli, to jest to w zasięgu ręki, a tam - jednak wiele ograniczeń; a z jeszcze innej strony - w dobie internetu granice się trochę poszerzają mimo wszystko; do Poznania żabi skok - pod kątem porządnej galerii handlowej czy "wypasionego" kina dla dzieciaków; i filharmonia jest w G.
no ale niewątpliwie decyzja o przeprowadzce do łatwych nie należy - zobaczymy jak się sprawy będą przedstawiać po dzisiejszej rozmowie M.
Chłopaki pojechali do szpitala. Kołatanie serca, sucho w gębie - nienormalna jestem; i Ninka przeżywa - pożegnała się z nimi jakby nigdy nic, a za chwilę przyszła się przytulić i kazała sobie opowiadać po co i gdzie pojechali, wspominala wypadek sprzed tygodnia, aż się popłakała, że Leosia bedzie bolalo:/ wrażliwiec;
forever - i jak dziś Krysia? nie poszła?
tak, ta praca stacjonarna, w mieście niedaleko G. (godzina jazdy dopóki nie oddadzą kolejnego odcinka ekspresówki do użytku, co miało nastąpić już w 2012, ale się oczywiście przedłużyło); co do możliwości to jednak złudne jest - przecież tam tez ludzie żyją;-)a co mi z tych możliwości tutaj, skoro jakiekolwiek wyjście to eskapada wielka, a dziećmi obcy się zajmują, nie babcia... no ale nie ukrywam, że przywykłam do tej wygodnej myśli, że jak coś byśmy chcieli, to jest to w zasięgu ręki, a tam - jednak wiele ograniczeń; a z jeszcze innej strony - w dobie internetu granice się trochę poszerzają mimo wszystko; do Poznania żabi skok - pod kątem porządnej galerii handlowej czy "wypasionego" kina dla dzieciaków; i filharmonia jest w G.
no ale niewątpliwie decyzja o przeprowadzce do łatwych nie należy - zobaczymy jak się sprawy będą przedstawiać po dzisiejszej rozmowie M.Chłopaki pojechali do szpitala. Kołatanie serca, sucho w gębie - nienormalna jestem; i Ninka przeżywa - pożegnała się z nimi jakby nigdy nic, a za chwilę przyszła się przytulić i kazała sobie opowiadać po co i gdzie pojechali, wspominala wypadek sprzed tygodnia, aż się popłakała, że Leosia bedzie bolalo:/ wrażliwiec;




) ale to moze zdarzyło mi się góra 5 razy; ale żeby nie było, że moja mała siedzi i ładnie je - nie
nie da rady inaczej a ja nie mam siły walczyć...
w ramach pocieszenia! myślę, że to zupełnie inna sprawa jeśli mała się domaga cały czas, też pewnie bym była wtedy na 'nie', ale u nas Kubi grzecznie robi 'papa' telewizorkowi i tyle, często jak go pytam czy chce baję, to mówi 'nie' i idziemy robić coś innego (a kawa stygnie wtedy