reklama

Czerwiec 2011

Cześć dziewczyny. Ja zachowam się bardzo brzydko, ale nie chcę zaśmiecać pozostałych wątków....
Aestima dzięki za pamięć. Na szczęście okazało się, że nie jest tak źle podobno :-p Tzn. jest gradówka i stan zapalny, dodatkowo ten "guz" to powiększony kanał łzowy, prawdopodobnie od stanu zapalnego. Dostałyśmy i krople i maść, jak to nie pomoże to może być konieczny zabieg, ale u takich maluchów robi się to w znieczuleniu ogólnym....:baffled: Jak chodzi o zezowanie, to jak powiedziała pani okulistka niczego takiego nie widać. W badaniu wyszły lekkie plusy, co może świadczyć, że jak mała sobie próbuje z tym radzić to zezuje. Niby po zakropieniu nie przekroczyło +2 , co u dzieci w tym wieku jest ok (Natka miała w jednym oku +1,6 a w drugim +1,5), ale z uwagi na to, że były lekkie plusy przed podaniem kropli to skontrolujemy się za pół roku. Póki co niczego z tym nie robimy, bo jest duża szansa, że Natalka sobie z tym poradzi. Dno oka ok i cała reszta też. Kamień z serca!!! Chociaż jeden ( jak dla mnie poważny) problem z myśli.
 
reklama
Andariel - dobrze, że z L. wszystko ok - jak dacie radę zasłaniać oko, wiem jaki cyrk byłby z Młodą.... :baffled:
Madzioolka - :-D, dlatego łózeczko ze szczebelkami to nieustająco super rzecz :-p
Agabre - fajnie, że u Was pogoda na bałwana.... Hanulka faktycznie postawna Kobieta :-p
Setana - powodzenia z okiem Natalki, niedawno sama coś podobnego przechodziłam :-(
Ja się trochę wczoraj kręciłam po mieście, jakieś resztki wyprzedaży, ze dwa ubranka dla Młodej i foremki do wycinania ciastek cyferki w TXX Maxx. Ogólnie zmęczona i bez humoru.
 
Ostatnia edycja:
Martadelko, a ja mam dzisiaj chyba dzień matki!:-D Miesio nie dość, że sam się bawił cały ranek ( książeczki+ ukłądanki), to teraz usypia w łóżeczku sam:-) Ale nieczęsto nam się aż taka samodzielność zdarza... Dziś w ogóle nie czuję ,z e mam dziecko, pierwszy raz aż tak. Doszło do twgo, że sama po niego poszłam i zgarnęłam na kolana, na wspólne czytanie, bo az mi głupio było, że zajmuję się cały ranek sobą, domem ,forum a dzieckiem wcale:szok::-D
 
Hello!
Forever nie wiem jak będzie z tym zasłanianiem, chcę zaangażować babcię w uszycie pirackiego oka na gumkę, bo nie może być to nic grubszego, żeby główka cała się nie grzała. A może wystarczy gazę przykleić? Pokombinujemy coś w G. I nie wiem co Leo na to, ale widzę, że wiele rzeczy można mu tak po prostu przetłumaczyć, on rozumny chłopiec jest i być moż będzie współpracował. Wspomniane wczoraj plastry kosztują 60 zł za 50 sztuk, więc wolałabym własnym sumptem coś zorganizować.

Na 13:40 jestem umówiona na kontrolę do lek. z Leosiem, ale nie wiem czy uda nam się dotrzeć, bo obok Ninka będzie szła, a trasa zajmie jakieś 40 min.spacerkiem. Biorąc pod uwagę porę drzemki może skończyć się cyrkiem w drodze i nagłym powrotem. Byle dojść w tamtą str., z powrotem mogą się z L. zamienić i np.Ninka może wskoczyć do wózka. Zobaczymy jak wyjdzie...
 
kopiuje tutaj bo trasia nas ze skóry obedrze...;-)
Pewnie, że nie ja. Ale Ty też nie:-p Trasia:tak: Ja wygrałam ten na NIE- najlmilszą, ale nagroda ciągle jeszcze nie doszła... :confused:

ja? ja nawet nie startowała, wystarczy mi tytuł ślepej i nierozgarniętej:-D:-D:-D


Setana super wieści! a jak Natalka radzi sobie z oczkiem? w sensie drani ją to, denerwuje??? Oby się obyło bez zabiegu:tak:
Aestima kochany Miesio:tak:
andariel mam nadzieję, że wyprawa do lek się uda, daj znać po:tak: jak w ogóle Twój humorek?


tęskno mi za trasią...

lavrunia Jesteś?
 
Ostatnia edycja:
witajcie:)
przeczytałam tylko tą stronę:zawstydzona/y: ale ogłaszam, że ja też dzisiaj mam dzień matki:) Marysia od rana bawi się sama (no ale ostatnio wyjścia nie ma), Szymuś duzo śpi od rana i w zasadzie nie płakał specjalnie. Wybrałam się z nimi sama na spacer - juz drugi raz! Zejście po schodach z dwójką dość karkołomne, no ale dajemy radę. A słoneczko tak pięknie świeci, że nie mogłam w domu wysiedzieć. Obiad zjedzony, dzieci spią, zaraz wróci Marcin (w piątki czesto jest wczesniej). W całym domy syf ale ja ani myślę dziś sprzątać. Ogarnęłam tylko "salon" żeby w spokoju wypoczywać choć przez godzinę...

Poza tym u nas wzloty u upadki. S ą takie dni jak dziś, że macierzyństwo wydaje mi się cudowne, a sa takie dni (jak dwa ostatnie...) że mam ochotę poobdzierać moje dzieci ze skóry i uciekać jak najdalej:zawstydzona/y: Poza tym cała masa głupich zmartwień, z którymi nie bardzo mam co zrobić. Np mam wyrzuty sumienia, że Marysia stanęła totalnie w rozwoju, nie mówi nic nowego od kilku miesięcy, nie chce się bawić prawie wcale w gry logiczne (głównie z wszelakie puzzle). Doskonale potafi połączyć w pary różne rzeczy, bo robiła to już od dawna a teraz nawet nie chce otwierać pudełek z grami. Za to niebywale rozwinęła się w spontanicznej zabawie twóczej;-) co ona wyrabia ze swoimi klockami i zwierzakami, czasem siedzę i smieję się na głos jak widzę jakie ma pomysły.
No i drugi wyrzut sumienia to oczywiście Szymuś. Staram się mimo wszystko poświęcać jak najwięcej czasu Marysi więc siłą rzeczy on wtedy leży sam:( I tak ciągle musze wybierać komu ten czas poświęcić ksoztem drugiego. Źle mi z tym:baffled:

Strasznie mi was brakuje, w ogóle tęsknię do normalnego życia. Zeby wieczorem włączyć kompa i w spokoju popisać a nie lulać 4 godziny dziecko do snu. Chyba brak mi tej matczynej cierpliwości. Ale powiem wam, że przy noworodku widzę jak duże i rozumne są juz nasze dzieci. ile odpada przy nich obowiązków, o ile jest łatwiej ze wszystkim. Zatem cieszcie się, że macie duże i "odchowane" dzieci;-)
 
Trasiu, a ja myśłąłam, że noworodek jest łątwiejszy w obsłudze:-D Wiesz, nasze podobniaki, więc powiem Ci, że Miesiu też przyhamował z mówieniem ale za to jego zabawy symboliczne i naśladowanie zachowań, min dorsołych mnie czasem powalają i oreint w przestrzeni! Wiesz, jak się kształtuje jedna sfera wyjątkowo mocno, to inne stopują. Tak samo z zabawkami- jak rozwijają twórczą i symboliczną zabawę ,to normalka, że nie ciągnie ich do układanek. Taki czas. Minie:tak: Co do godzenia- bardzo Cię podziwiam Trasiu. Ja nie wiem czy bym podołała. I cierpliwość nie jest moją mocną stroną:zawstydzona/y: Dlatego dla moich dzieci będzie lepiej jak drugie pojawi się w momencie gdy Miesio będzie znikał na jakiś czas w p-lu... Chyba, że to M. wziąłby tacierzyńskie:tak:
 
Aestima noworodek łatwiejszy i trudniejszy w obsłudze. Nasze dzieci powiedzą o co chodzi, a noworodek tylko płacze jesli czegoś chce. Mnie to dobija, że ja nie wiem o co chodzi, strasznie mnie to męczy. Czy się najada, czy może sie przejada i boli go brzuszek. Czy ma kolki, bo wypiłam kawę, czy to alergia na mleko, czy jeszcze coś innego... no i obsługa noworodka jest łatwa jak się ma czas tylko dla niego. A ja co chwilę wiążę go w chustę, biegam miedzy pokojami, czytam Marysi z płaczącym noworodkiem na rekach, takie wychowywanie jest jakby trudniejsze. Za to szybciej leci czas. Szymon ma juz prawie miesiąc!:szok:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry