• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Czerwiec 2011

hej kobitki!

ja nieogarnięta dalej jestem... ale od kilku dni chociaż podczytywać się staram! jakbym miała mało na głowie to mój P nogę skręcił i wsadzili go w gips, więc mam dwójkę dwulatków teraz :wściekła/y:

kati zdrówka kobito! fajnie, że pobalowałaś, nawet jeśli teraz pocierpisz :-D
forever Krysi też zdróweczka! a dziś cóż to za impreza była, bo chyba przeoczyłam :zawstydzona/y:

andariel ja w 80% nie asekuruję już nawet, wyjątkiem są hmm jakby to opisać, wysokie drabinki, bo ten mój czort włazi na 'szczyt' odwraca się śmiejąc i puszcza... bo przecież mama go zawsze łapie :wściekła/y: za cholerę nie mogę go tego 'żarciku' oduczyć :wściekła/y: ale Kubi bardzo sprawny fizycznie jest, mamy pod domem drabinki ok 2m wysokości i od jakiegoś czasu bezproblemowo się wspina, co oczywiście przyprawia mnie o konkretne palpitacje serca :szok: z górek zbiega jak szalony i ogólnie sprawia mu to wielką frajdę... no i się zapytam przy okazji jak ogólnie po przeprowadzce? nie żałujesz?

ironia dołączam do pytań o Benia!?

trasia a co tam u Was? ogarniacie sytuacje? wróciłaś już do pracy?

ot i tyle na dziś, oczywiście witam całą resztę :* i buziaki dla wszystkich już dwulatków!!!
a moja chrześniaczka kończy dziś 15 lat!!! ojjj poczułam się staro.....
 
reklama
forever - ja też wolę naturalnie gołe klaty
Mniam..... :zawstydzona/y:
Andariel - Młoda jest mniej więcej jak ta dziewczynka o której napisałaś, nie widzę potrzeby poza tym jestem wręcz goniona .:-p Po zdobywaniu zjeżdżalni pod prąd wiem, że się Skrzat ogarnie. :happy: Jak byłyśmy w Boże Ciało na tym wypasionym placu zabaw to tam były takie drabinki ze zjeżdżalniami dla maluchów, Krysia sobie znakomicie radziła, siedziałam na ławce z 5 m dalej i patrzyłam - nie czytając książki ;-) - tylko pod kątem tego czy czasem jakieś starsze/większe dziecko krzywdy nie robi Młodej Damie.
Traschka - wczoraj z książką natomiast to było faktycznie na ogrodzonym placu zabaw - wszakże Młoda nie ma tendencji do oddalania się - ale piaskownica i okolice i miałam nawet mniej niż 5 m z ławki i najpóźniej po każdej stronie patrzyłam co się dzieje z powodów jw.
Czyli w pobliżu jestem ale nie tuż obok - zresztą męczące takie ganianie a przy kilkorgu dzieciach na jakimś sprzęcie wręcz niemożliwe z uwagi na innych rodziców.
Kasiawilde - u nas taki piknik korporacyjny z okazji Dnia Dziecka - różne atrakcje, jedzenie, picie - wszystko za darmo. Naprawdę fajnie było, muszę sobie na stałe wpisać tą imprezę do kalendarza :tak:
A ja pojechałam wieczorem pierwszy raz od wielu miesięcy na basen i dobrze mi to zrobiło :-p Nawet nóżki i rączki tak b. nie bolały - ciekawe co będzie jutro ;-)
 
Ostatnia edycja:
dzieki dziewczyny :* Beni juz dochodzi do siebie oko otwiera drugie sie zatrzymało ale wczoraj bylismy na kontroli i znow z ryjem na nas ze sobota ze mamy przyjsc w poniedziałek... kur... chyba napisze jakas skarge na ta lekarke z takim chamstwem dawno sie nie spotkałam:no:
 
Ironia - dzięki za wieści, drzyj ryja, pisz skargi - jak dla mnie są granice tolerancji..... :wściekła/y: Parę razy w paru miejscach musiałam parę razy ustawić parę osób do pionu i po ponownym ewentualnym kontakcie wystarczyło, że dzwoniłam i się przedstawiałam i pytałam czy chcą kolejną awanturę i się ogarniali. Hitem był tekst - najlepiej jak byłam z kimś - oporny ludź:" Dlaczego pani na mnie krzyczy?" ja: "Ja jeszcze nie krzyczę, ale mogę zacząć" Osoba mi towarzysząca potwierdza, że zdecydowanie nie krzyczę. :-p Taka dygresja.
Młoda dziś jednak zostanie u Babci, coś pokasłuje i na babskie spotkanie jadę sama.
 
Hej kochane, ja wczoraj umierałam - rota albo zatrucie, od wczorajszego popołudnia z sypialni nie wychodziłam, żeby Mai nie zarazić...teraz pojechała z A po moją mamę, a ja sprzątam, bo teściowie pojechali...już nie wymiotuję, ale słaba jestem strasznie:-(a jutro muszę koniecznie iść do pracy, bo koleżanka na urlopie
 
Hej!
My po urodzinkach, Maja zadowolona z prezentów gości i ogólnego zainteresowania a to najważniejsze :)

Ja jutro do pracy po miesiącu nieobecności... nie pamiętam nawet hasła do systemu... ale i tak przez pierwsze 3 dni min. będę pewnie pocztę czytać :P
Gorzej że już nie mam przerwy na karmienie i wracam od razu na 8 h a jeszcze gorzej że szefowa T też w Polsce (a nie w Stanach) przyleciała na 2,5 miesiąca, więc będzie Mu truć od rana a nie od 14 jak zazwyczaj i nawet na dwór nie będzie mógł z Mają wyjść pewnie... może siostra T nas wspomoże w tym czasie bo jest po maturze i ma już wakacje a że to chrzestna Mai to tym bardziej zobowiązana :)


Ironia
po prostu brak słów... bo śmiałaś paniusi spokojny weekendowy dyżur zakłócić... to jest po prostu szczyt wszystkiego i tu wydarcie się to czasem jedyna metoda. Oby z oczkami Benia było już lepiej &&&&&

Mrsmoon zdrówka, współczuję bardzo, tulam :*


Pisałyście o asekurowaniu dzieci na placu zabaw - Maja ogólnie jest bardzo sprawna ale sama mnie woła i prosi o pomoc czy podanie ręki. W domu szaleje ale poza jest raczej z tych ostrożnych, żeby się nie ubrudzić, żeby nic się nie stało - czasem aż do przesady :P
 
Mrsmoon - zdrówka :happy2: A Teściowie to z jakiej okazji Cię .....dręczyli ;-) i to jeszcze w takim stanie.
Madzioolka - 100 lat dla Majki :happy2: Ale Wam się poukładało..... Zdecydowanie wdróżcie Chrzestną :-p Się dotleni po ślęczeniu nad książkami. :tak: Z tą ostrożnością jeszcze to u nas podobnie :happy2:
Młoda już ma się lepiej, albo i całkiem dobrze - ale jeszcze dziś zostanie w domu - zważywszy, że dopiero zjechałyśmy na 21 zanim ja wróciłam i odebrałam Małolatę od Babci.
Tam gdzie byłam tylko grzmiało z oddali więc kajaki/pontony w Wawie oglądaliśmy tylko w internecie.
Spotkanie pod znakiem wielkiego, ekskluzywnego obżarstwa którego kulminacyjnym punktem była fontanna z czekolady do maczania owoców :szok:
Za to klimaty interpersonalne mocno takie sobie - nieustający temat mojego konfliktu - uzasadnionego obiektywnie - z koleżanką z tej grupy ( z którą na dodatek niestety pracuję :-( ) - akurat wczorajsza Gospodyni z uwagi na moją Osobę tamtej nie zaprosiła, ale mają być kolejne spotkania. Jak zadałam pytanie jaka ich organizatorki planują listę gości dwie z trzech powiedziały, że tamtej nie pominą choć się czują bardziej ze mną związane - nie rozumiem w takim razie ale za to mam jasność sytuacji. Oczywiście dostało mi się za to i za to, że nie przychodziłam na poprzednie imprezy, plus że nie zorganizowałam imienin w tym roku z powodu tego co się porobiło. Ja prosta kobieta jestem albowiem ciężko jest mi siedzieć przy stole nakrytym na 8 osób z kimś do kogo się nie odzywam i do którego dodatkowo nie mam za grosz zaufania. Tamta chyba udaje, że nie wie o co chodzi - choć na ostatnim spotkaniu imieninowym koleżanki z towarzystwa wiem skądinąd, że mocno na nią naskoczyły. Niemniej jednak tekst, że mają swoje problemy i nie chcą się angażować po żadnej stronie jest trochę irytujący.
No i drugi kwaśny klimat - b. jaskrawie zauważyłam że po tym co się zrobiło na rynku stanowimy dla siebie konkurencję. Każda ma inną sytuację osobistą i zawodową - dzieci posiadanie/wiek, mąż/albo jego brak, dodatkowe intratne źródła dochodu, wydatki/plany finansowe. Ale jak koleżanka akurat w najlepszej sytuacji - bez dzieci, męża/faceta, kredytu, której się pogorszyło zawodowo a jest na swoim a jedynie z niezłym fiksum dyrdum na punkcie psów - zaczęła się przymilać do drugiej która ma pomysł i możliwości finansowo - logistyczne aby zainwestować w coś co może przynieść jakieś w miarę łatwe pieniądze - i po części już przynosi - w jakiejś przyszłości coby o niej nie zapomniała - to mnie zemdliło nie koniecznie od czekolady... Plus wiedza tej z możliwościami na pewne tematy - po części miałam okazję skonfrontować via klienci, po części usłyszałam - wydaje jej się, że się na czymś zna a niekoniecznie tak jest bo nawet poprawnej terminologii nie używa. Ehhhh....
Więc tak bardzo swojej absencji na tych spotkaniach - targowisku próżności i podlizywania - nie będę żałować. Dowcip polega na tym, że ta co się teraz podlizuje kiedyś brylowała....
To się wyżaliłam i jeszcze dodam, że chyba moja sytuacja jest najmniej ciekawa ze wszystkich przez takie a nie inne obciążenia. :-(
 
reklama
forever - najwazniejsze to nie przejmowac sie i robic dalej swoje :) od kolezenstwa nikomu kasy nie przybyło :) ja to widze u siebie...solidarnosć jak najbardziej ale nie w kwestii pieniedzy - za duzo razy mnie wyr..chali w pracy zebym teraz wierzyła w takie bzdury :)

u mnie pracowo też średnio - klient nie ma kasy na wypłate.. kur...co mnie to w ogole powinno obchodzic.. kasy brak sponsor michała sie spoznia i dupa !! od 3 tygodni bez wyplat jestesmy !! :angry::angry:

mam ochote dzis sobie w łeb strzelić :/ została nam ostatnia 100 zł :baffled: a musze jeszcze wyplacic podwykonawcom \


:dry::dry::dry::dry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry