wpadłam żeby zobaczyć jak Silva, ale widzę, że wciąż w dwupaku. Miesiączkowy termin wazniejszy więc w zasadzie jesteś już po terminie? Chyba, że masz długie cykle. Jej... aż się wzruszyłam teraz przypomniałam sobie mój drugi poród. Nie było łatwo, ale teraz mam w głowie tylko to jak Marcin trzymał mnie mocno za rękę przez cały czas, jak zartował żebym nie myślała o bólu, jak oboje stwierdzaliśmy, że nam się nudzi w przerwach między skurczami i żałowaliśmy, że nie mamy żadnej gry... no i ta najpiekniejsza, najcudowniejsza chwila kiedy Szymuś (wtedy jeszcze myslałam że to Jerzyk

wyskoczył cały czerwony, płaczący i od razu przytulił się do mojego brzuszka i piersi. Dwa porody - dwie chwile - niezapomniane do końca życia. Tak szybko zapomina się o tym bólu a w głowie zostaje tylko to, co najlepsze. Dla tej chwili chciałabym urodzić jeszcze raz. Niemożliwe, że się tak zarzekałam, że nigdy więcej! Zazdroszczę, że to wszystko przed tobą
Marcin został u teściów na noc z Marysią, ja z Szymusiem w domku. Maleństwo śpi. Dziewczyny, jaki on jest cudowny... to anioł nie dziecko. Prawie nie płacze, ciągle uśmiechnięty, cichutki. Kogolowiek zobaczy od razu smieje się radośni tym swoim bezzębnym uśmiechem. To niesamowite jak szybko rośnie. Przed chwilą był takim nieporadnym noworodkiem, który potrafił jedynie ssać pierś, a teraz już tyle rzeczy potrafi i rozumie. Już rozpoznaje niektóre wyrazy (kotek, lampa). Wyraźnie patrzy w ich kierunku kiedy mówię. Reaguje na swoje imię. Non stop ustawia się do czworakowania i kołysze się w przód i w tył. Chyba niebawm ruszy do przodu. Pełza baaardzo szybko, ani na moment nie można go już zostawić w pokoju samego, bo od razu idzie do kabla

nie mam gdzie schować tego pieronstwa. Zabawki poszły w odstawkę, teraz interesują go jedynie butelki, piloty, telefony itp. Pilota i telefonu nie dostaje do ręki, ale uparcie stara się po nie sięgnąć. Wczoraj zgarnął mi z talerza kawałek ciasta i zanim zdążyłam zareagować wsadził to do buzi

na szczęście to był tylko biszkopt, ale tak mu zasmakowało, że walczył o dalszy kawałek straszliwie!
Ładnie zajada obiadki, owocki, wreszcie stwierdził też, że lubi kaszkę. Wcześniej był odruch wymiotny po każdej łyżeczce. Mam nadzieję, że teraz przybirze, bo zrobiło się niego małe chucherko. Taka była kluska jak się urodził, a teraz wygląda na duzo mniej niż 7 miesięcy. Marnie przybiera, widocznie taki jego urok. Ale też jadł bardzo malutko. Dlatego cieszę się, że je więcej.
ależ mi się zrobił monolog Szymusiowy... siedzę sobie a balkoniku z piwkiem w ręce i stwierdzam, że jestem bardzo szczęśliwa. Życzę wszystkim miłego wieczoru.