reklama

Czerwiec 2011

Chyba można. domestos chyba nie. A w ogóle ich groźność polega nie tyle na kontakcie ze skórą co wdychaniu, więc chyba możesz bez rękawić (choc ja nie umiem bez)

Ironia, maż już śmiga bez kuli! (głupek), zastrzyki sobie sam aplikuje, leki bierze i pięknie się goi. Ale samochodu jeszcze nie prowadzi, bo to lewa stoopa. Generalnie to było jakieś poważne zwichnięcie- na szczęście nie złamanie.
 
Ostatnia edycja:
reklama
dodam ze ja z nowu w rekawicach nie umiem nic zrobic heheeh... pozniej "pol tony" kremu na dloniach mam hehehe

ironia gdzie ty takiego chlopa znalazlas? zamien sie przed swietami, na swieta Ci go oddam :-D
 
Witam popołudniowo.

larvunia moja córka na astmę choruje już 10 lat, a ma 11. Na początku było ciężko, bo miała straszne duszności. Już tak byłam uczulona, że wychwytywałam początek duszności bardzo szybko, tylko jej się ociupinkę oddech zmieniał, a ja już stosowałam odpowiednie leki. Miałam taką fają maszynę i leki podawałam poprzez oddychanie. Ponoć to najbezpieczniejsze leki, bo te szybkie wdechy bardzo źle mogą działać hormonalnie. No i co najważniejsze bardzo szybko trafiłyśmy do naprawdę bardzo dobrego alergologa i już tylko po dwóch zapaleniach oskrzeli, które kończyły się szpitalem, nie brała więcej antybiotyków, tylko leki alergiczne.
A teraz nawet czynnie uprawia judo i bardzo rzadko dostaje lekkiej duszności, ale już sama umie o siebie zadbać z lekami.

Co do sprzątania, ja przyjęłam zasadę, że ja nie mogę dotykać i właśnie wdychać żadnej chemii i porządkami w domu zajmuje się mój mąż. Dla mnie zostało tylko pranie:tak:. Mam tylko nadzieję, że nikt mojego M. za szybko nie uświadomi:-D.

Ja za 1-szą wizytę u swojego gin, który prowadzi moją ciążę zapłaciłam 100zł. Teraz płacę 80 zł i zawsze mogę zrobić usg w tej cenie. I do tego jeszcze w związku z wiekiem mam darmowe badania genetyczne, ale niestety muszę na nie dojeżdżać aż 200km. Ale nie narzekam, tylko jeżdżę chętnie.
 
Ironia ja też mam takiego męża! Jest wspaniały, sprząta, gotuje (znacznie lepiej ode mnie) i naprawdę lubi to robić:) ALe widzę, że tego wszystkiego nauczyła go teściowa, za co będę jej dozgonnie wdzięczna. M. od początku miał obowiązki w domu, co sobotę pastował podłogę hehe i dziadek uczył go gotować. To taka rada dla mnie - jeśli będzie syn to warto włożyć dodatkowe starania aby w przyszłości pomagał żonie w domu... a wcześniej przy okzaji mamie heheh;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry