Witajcie,
Wczoraj cały dzień poza domem więc wieczorem nie miałam sił by pisać.
Buziak nie kuś z tymi masażami bo ja na bank się za nie nie zbiorę - myślę, że doszłabym po 2 sekundach!

Seks to temat tabu bo jak tylko coś Mój M zaczyna na ten temat to mi się gorąco robi nogi muszę zaciskać
Torbę spakowałam w czwartek - dzięki temu zauważyłam czego mi brakuje i co jeszcze muszę znaleźć i kupić - pierdoły ale ułatwią życie na oddziale.
My wczoraj byliśmy na wizycie. Z Małym wszystko dobrze. Przepływy ok i waga zgodna z wiekiem ciążowym czyli 1800 gram

Jestem mega szczęśliwa - przez dwa tygodnie przybrał prawie 400 gram czyli książkowo :-)
Ze mną też ok na ten moment - niestety skurcze, które ostatnio mam ciągle muszę bacznie obserwować. Następną wizytę mam już 23.04 bo lekarz chce mnie przed długim weekendem zbadać i następna zaraz po 7.05. Mam obserwować upławy bo jak tylko coś to na IP. A gdy skurcze będą bardzo intensywne to w środy ma mój lekarz dyżur w szpitalu i mam podjechać na KTG.
Mam dużo leżeć, brać duuużo magnezu i no spe forte. Mój lekarz z tych nie prorokujących, ale po tych informacjach zaczęłam się modlić o każdy kolejny dzień w domku bo nie zbyt fajnie mi to wygląda!
Dodatkowo minioną noc miałam najgorszą w całej ciąży: budziłam się co 1.5h z parciem na pęcherz i twardym brzuchem - musiałam w nocy no spe brać. W łazience obsesyjnie sprawdzałam wkładkę i papier. Od 4 nie mogłam zasnąć i do 6 się męczyłam - każdy ruch to brzuch jak kamień

Bałam się bardzo bo sama w domu. Na szczęście zasnęłam po 6 ale tylko do 8 więc teraz czuję się paskudnie

Dziś miałam po Męża na dworzec jechać bo wraca o 14 ale sobie chyba odpuszczę bo samopoczucie do d... i piekielna mgła w Poznaniu...
Ech to się wyżaliłam... Wybaczcie ale to chyba bardzo trudne dni się zaczęły i troszkę mnie strach objął!