Rzeczywiście dzisiejsze ciśnienie do dupy. Własnie wróciliśmy ze spaceru.
Mój 3 latek był nie do zniesienia, znajoma sklepowa pytała jak ja jeszcze daję radę z nim, znając jego temperament...
Na poczcie nie ochrzaniłam nikogo, akurat siedziała moja ulubiona babeczka, powiedziała, ze mogę gdzieś tam zadzwonić ze skargą. Jak się powtórzą akcje listonoszowe to oczywiście zadzwonię. ale nawet nie mogłam z nią pogadać dobrze, bo Kuba tak psocił, że wstyd mi było i chciałam jak najszybciej wyjść.
jak weszłam do warzywniaka ten w ułamku sekundy znalazł się daleko, bo ptaszka gonił. Ja już nie mam sił na niego:-(.
Wróciliśmy, znowu się sfochował i padł...godzinę wcześniej niż zwykle.
Ja też padam i zastanawiam się, czy brać się za planowane prasowanie, czy położyć się też...