Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
myślałam, że coś więcej będzie, a praktycznie samo pobranie krwi i moczuklusia jak tam badanie?
. jakby nie można było do przychodni. byliśmy tam w sumie niecałe 3h, a policzą sobie jako 1 dzień, nieźle, co?
. muszę jakoś odreagować.
pierwszy raz pokonał barykady jakie mu robili. A ja zawsze jej powtarzałam, żeby pamiętała, że w każdej chwili może być "ten pierwszy raz" i że powinni już go trzymać tylko na podłodze albo w kojcu. Ehh...musieli sami się przekonać. Boję się, że też mi się to kiedyś zdarzy, bo czasem nie jesteśmy w stanie wszystkiego skontrolować.
nie cierpię się pakować!!!! No i też już się nastawiam na pyszności :-)ja pakuję nas na wyjazd do rodziców jutro rano, zabiera mnie i dzieci siostra. w pt spotkanie licealne, a w sobotę urodziny szwagra....także pewnie popłynę. muszę jakoś odreagować.
a i na pewno przybędzie kilka kg:-(. u mamy wszystko tak smakuje....
P.S. i jeszcze zapomniałam dodać, że siorki synek też spadł z kanapy (miał 7 miesięcy) i wszystko było oki, tylko nosek lekko spuchnięty. Pech chciał, że to był dzień jego chrztupierwszy raz pokonał barykady jakie mu robili. A ja zawsze jej powtarzałam, żeby pamiętała, że w każdej chwili może być "ten pierwszy raz" i że powinni już go trzymać tylko na podłodze albo w kojcu. Ehh...musieli sami się przekonać.
Ja zazwyczaj nie zostawiam małego na górze, bo raczej nie ufam wszelkim zabezpieczeniom. Mały był na sofie, bo zawsze go karmię w pozycji leżącej. Wtedy zabezpieczam go z brzegu poduszką, bo chociaż go zawsze trzymam, to boję się jednak, że mogłabym np. przysnąć podczas karmienia. A on upadł w momencie, kiedy ja wstawałam i coś na chwilę rozproszyło moją uwagę. Musiał być widocznie blisko brzegu.. ech, sama nie wiem, jak to się mogło stać :-(

ja też nienawidzę się pakowaćKlusia - [/B]my jedziemy jutro i też czeka mnie pakowanie a ja przed kompemnie cierpię się pakować!!!! No i też już się nastawiam na pyszności :-)
Szkoda, że w sumie nic nadal nie wiecie konkretnego.nadal 3mam kciuki!!
Co do wypadków...jak Kuba był mały to co rusz się coś działo, najbardziej pamiętam napełniony nawilżacz jak ściągnął sobie na głowę jak zaczął raczkować. No i próby połknięcia...masakra...serce w gardle. Niestety do dziś drżę o niego na każdym kroku i tak już będzie zawsze. Jak nam się zgubił, to całą noc po akcji nie zmrużyłam oka i wyłam... Także trzymaj się i stuknij się ze mną bavarią czy czym tam chceszBędziesz pić? ;-) Nie karmisz już UU?
Zamierzam się trochę napić pewnie w piątek z dziewczynami nie wytrzymam. Najwyżej nie będę karmić 1 dzień. a to są takie spotkania 3 razy do roku jak przyjaciółka moja przylatuje i zbieramy ekipę licealną i czasami z partnerami(gdy ona przylatuje z Paulem). a w sobotę może odpuszczę, może nie będę w stanie, bo po ostatnim spotkaniu z Kinią to było ciężżżżko. Mama mi Nadię przyniosła do karmienia, a ja że dziś nie ma opcji...;-)
Ja zazwyczaj nie zostawiam małego na górze, bo raczej nie ufam wszelkim zabezpieczeniom. Mały był na sofie, bo zawsze go karmię w pozycji leżącej. Wtedy zabezpieczam go z brzegu poduszką, bo chociaż go zawsze trzymam, to boję się jednak, że mogłabym np. przysnąć podczas karmienia. A on upadł w momencie, kiedy ja wstawałam i coś na chwilę rozproszyło moją uwagę. Musiał być widocznie blisko brzegu.. ech, sama nie wiem, jak to się mogło stać :-(