Hej Kobietki!
Mnie dziś meliska zawiodła i zaliczyłam spięcie z mamą. Na szczęście już potem dałam radę

.
TERI - współczuję Ci atrakcji jelitowych, ja też już się z nimi męczę kilka lat, zawsze sobie obiecuję, że zrobię porządek i tak mijają miesiące... Ale teraz już postanowione, bo ile to można się jeszcze męczyć. Teraz w ciąży jest o dziwo nieco lepiej. Musimy się nawzajem pilnować, żeby w końcu wyzdrowieć i się dobrze czuć :-)
MATKAEWA - bardzo Cię poproszę o namiar na tego lekarza. Może to nawet będzie ten sam co polecał mi znajomy. On też się leczy już kilka lat, ale u niego zdecydowanie poważniejszy temat.
FIOLETOWA - jak tam dajesz radę z leżeniem??? U mnie kryzys przychodzi co ok. 3 -4 dnii, wtedy jestem tak obolała, że nie wiem jak się położyć. Masaż z oliwką czyni jednak cuda.
Dziewczyny co do płci to w sumie było mi obojętne, jakoś chyba nawet bliżej mi było do dziewczynki. Gdzieś tam miałam nadzieję na syna, ale to bardziej dla męża, bo wiem, że on marzył zawsze o męskim potomku :-). Jak się okazało, że dzieczyna mieszka w brzuchu to nie czułam się rozczarowana, ale czułam jakbym zawiodła męża.
Na szczęście trwało to krótko, bo M., chyba też w obliczu tych trudów ciąży bardzo się cieszy z córeczki :-). Jeden wieczór potrzebował, żeby przetrawić wiadomość, a następnego dnia już z uśmiechem całował brzuchol i witał się z córeczką :-).
Smaka robicie tym jedzonkiem. Zgłodniałam na samą myśl :-).
Ja dziś miałam roladki, kluseczki i kapustkę czerwoną - pychotka. Ale głód się powoli znów odzywa.
Mój mąż, podobnie jak Twój KORBA, zje wszystko co mu dam, i zawsze jest zadowolony :-). Nie mam więc z tym nigdy problemu. Aczkolwiek zawsze składnik białkowy musi być, żeby moi zaraz po obiedzie nie szukali przekąsek

.
SARA - a co to jest prażucha??? już od wczoraj mam Cię pytać i ciągle zapominam.