Hej, ja to troche indafarata, robie zakupy i juz w nich tone powoli, a wciaz jest cos jeszcze do kupienia. Wczoraj jak obudzilam sie o 2 w nocy to juz zasnac nie moglam mimo ze probowalam. Dzien mialam z pod znaku "chodzące zombie"-tak juz pod haloween chyba :/, do tego wczoraj synu mial labolatorium sztuki, taka impreza zorganizowana i klasy szly, rodzice tez byli zaproszeni, wiec poszlam. zeszlo sie z tym troche, potem jakos po powrocie nie mialam ochoty nic robic, wieczorem kurs, i dzien minal w zasadzie na niczym. Dzis Macko konczy 7 latek wiec zakupilismy slodycze i mam nadzieje ze uda sie je przemycic. Potem dalszy maraton zalatwiania i i zakupow.
Na razie dzieweczki.