reklama

Czop, bóle

Próbuje się położyć, za każdym razem od razu łapało, nie moge. Teraz stoję cały czas od paru h albo chodzę. Chętnie bym się zdrzemnela ale co próbuje się położyć to momentalnie...
O to przekichane widzisz tak jak napisałam każda z nas jest inna.Trzymam kciuki żeby szybko postępowało rozwarcie i jak najszybciej dzieciątko było na świecie:)
 
reklama
Na lenia wkleje to co wstawiłam na grupę Czerwcowych mam, bo nie pamiętam na jakim etapie skończyłam wam opisywać... :)
Termin miałam na środę.
Zaczęło się w nocy z piątku na sobotę. Budzily bóle krzyżowe, jeszcze delikatne, nieuciążliwe.
W sobote o 8 rano już byly mocniejsze. A o 10 odpadł czop z krwią.
Później cały czas co 10min po 20sek bóle krzyzowe... (Cały pas, jak na okres mocno, krzyż i podbrzusze). Pozniej po paru h częstsze, nie odpuszczaly. Dwa razy w ciągu dnia ktg i cisza...
Dopiero pod koniec bóli pokazalo marne 40. I położna mówiła, że "żeby urodzić dzidziusia to muszą być skurcze". W końcu patrzy a tu 8cm rozwarcie heheh...
O 5 rano doszlo do 9cm. I decyzja o cięciu, bo nie mógł się ustawić... 5:36 sie urodził :).
Na szczęście miałam fajna położna na porodowce.
Tak mniej więcej.. nic nie spałam. Teraz odpoczywamy...
 
Na lenia wkleje to co wstawiłam na grupę Czerwcowych mam, bo nie pamiętam na jakim etapie skończyłam wam opisywać... :)
Termin miałam na środę.
Zaczęło się w nocy z piątku na sobotę. Budzily bóle krzyżowe, jeszcze delikatne, nieuciążliwe.
W sobote o 8 rano już byly mocniejsze. A o 10 odpadł czop z krwią.
Później cały czas co 10min po 20sek bóle krzyzowe... (Cały pas, jak na okres mocno, krzyż i podbrzusze). Pozniej po paru h częstsze, nie odpuszczaly. Dwa razy w ciągu dnia ktg i cisza...
Dopiero pod koniec bóli pokazalo marne 40. I położna mówiła, że "żeby urodzić dzidziusia to muszą być skurcze". W końcu patrzy a tu 8cm rozwarcie heheh...
O 5 rano doszlo do 9cm. I decyzja o cięciu, bo nie mógł się ustawić... 5:36 sie urodził :).
Na szczęście miałam fajna położna na porodowce.
Tak mniej więcej.. nic nie spałam. Teraz odpoczywamy...
Gratulacje dla Was i szybko wracajcie do domku :)
 
Na lenia wkleje to co wstawiłam na grupę Czerwcowych mam, bo nie pamiętam na jakim etapie skończyłam wam opisywać... :)
Termin miałam na środę.
Zaczęło się w nocy z piątku na sobotę. Budzily bóle krzyżowe, jeszcze delikatne, nieuciążliwe.
W sobote o 8 rano już byly mocniejsze. A o 10 odpadł czop z krwią.
Później cały czas co 10min po 20sek bóle krzyzowe... (Cały pas, jak na okres mocno, krzyż i podbrzusze). Pozniej po paru h częstsze, nie odpuszczaly. Dwa razy w ciągu dnia ktg i cisza...
Dopiero pod koniec bóli pokazalo marne 40. I położna mówiła, że "żeby urodzić dzidziusia to muszą być skurcze". W końcu patrzy a tu 8cm rozwarcie heheh...
O 5 rano doszlo do 9cm. I decyzja o cięciu, bo nie mógł się ustawić... 5:36 sie urodził :).
Na szczęście miałam fajna położna na porodowce.
Tak mniej więcej.. nic nie spałam. Teraz odpoczywamy...

Gratulacje!!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry