Witam Was gorąco. Jestem tutaj nowa i postanowiłam napisać co mnie nurtuje i prosić o pomoc. Otóż obecnie jestem w 18 tygodniu ciąży i mam przeczucie, że mój dzidziuś nie żyje
22 listopada miałam mały wypadek samochodowy( facet wjechał w tył samochodu, bo nie zdążył wychamować) dla mnie było to dosyć silne szarpnięcie, tym bardziej, że byłam przypięta pasami, odczułam to. Czułam sie bardzo dobrze, mimo to próbowałam dodzwonić sie do ginekologów ale nie odbierali, albo nie było wolnej wizyty. Dwa dni po tym wypadku odczułam ból brzucha i usłyszałam "łamanie" czegoś w brzuchu. Poźniej trasa- w sumie 11 h samochodem. Wróciłam z narzeczonym o 2 w nocy i rano jak sie obudziłam czułam sie bardzo źle. Miałam straszny ból krzyża i nerek ( ogólnie mam z nimi problem), dostałam temperatury 38 stopni i biegunkę. Chwile sie przespałam, jak sie obudziłam to czułam sie sama, jakbym nie była w ciąży, jak nowonarodzona. Wszyskie objawy ciazy zniknęły jednego dnia. Codzienna zgaga zniknęła i nie mam jej do dzisiaj, bol podbrzusza i krzyża zniknął oraz bolesność piersi. W koncu udało mi sie dzisiaj dodzwonić do lekarza i mam wizytę, ale bardzo sie boję, że już nie jestem w ciąży. Czy miałyście podobnie? Nie wiem czy to dlatego ze to juz czas zaniku objaw ciążowych czy faktycznie jest cos nie tak. Cały czas sie denerwuje i mam zle przeczucia. Pomóżcie
